Może nie słyszeliście o stronie 4chan.org wcześniej, ale bądźcie pewni, że kiedyś się z nią zetknęliście. Totalnie odjechana, antysystemowa, pozbawiona jakiejkolwiek agendy i... zabawna jak cholera. Tak dziś wygląda kontrkultura.
Dead Space - najbardziej przerażająca gra roku>>
Graficznie strona nie robi wrażenia. Jej design wydaje się wręcz archaiczny. Mimo to jest totalnym fenomenem. Specjaliści porównują ją ze sławną Craiglist – „prosta i szalenie użyteczna”. Dziś 20-letni Christopher Poole (nick „moot”) założył ją, mając 15 lat. Jego matka musiała wtedy zaciągnąć kredyt na uruchomienie strony i by jej syn miał gdzie wymieniać się zdjęciami i obrazkami z mangą czy animą.
Z czasem pododawano więcej kategorii i dziś można tam znaleźć absolutnie wszystko – albo prawie wszystko, bo zabroniona jest dziecięca pornografia. No i nie najlepiej dla jednego z użytkowników zakończyło się umieszczenie postu o tym, że w rocznicę zamachów z 11 września chce wysadzić swoją szkołę – więc ewidentnie wskazane jest nie chwalić się, jeżeli chcesz coś wysadzić. A już na pewno niewskazane jest to robić na portalu, który według niektórych statystyk jest czwartą najczęściej odwiedzaną stroną biuletynową w całej sieci.

Dziennie ma blisko 9 milionów odsłon, a miesięcznie 3.3 miliona wizytatorów. Od 2003 roku, kiedy 4chan.org został uruchomiony, umieszczono na nim 145 milionów postów. Najwięcej znajduje się w dziale zatytułowanym „Random” czyli „Różne”. To zbiorowisko najdziwniejszych rzeczy. Niektórzy mówią, że to śmietnik. I może jest w tym trochę racji – podobno spamerzy nawet nie mają ochoty spamować 4chan.

LOL-koty
4chan to przykład memu, który według definicji Glena Granta jest „zaraźliwym wzorcem informacji, powielanym przez pasożytniczo zainfekowane ludzkie umysły i modyfikującym ich zachowanie, powodującym, że rozprzestrzeniają oni ten wzorzec”. Stąd użytkownicy 4chan, poza umieszczaniem najróżniejszych zdjęć i obrazków, trudnią się jeszcze wkręcaniem innych. Przesyłają im na przykład link do “fantastycznego wideo”. Po otworzeniu go okazuje się jednak, że jest to na przykład klip Ricka Astley’a z 1988 roku, “Never Gonna Give You Up”. Ten wkręt, który nazywa się "Rick Rolling" okazał się absolutną internetową sensacją – na YouTube filmik ten ma już blisko 20 milionów odsłon.
Innym hitem 4chan są LOLcats. Co sobotę umieszczane są na stronie zdjęcia kotów z zabawnymi podpisami, takimi jak „I can has cheezburger” (Ja mieć czizburger) – i tak powstała Caturday (od „Saturday” – z ang. sobota). Foty kotów zainspirowały jednego z użytkowników do założenia bloga o tej samej nazwie, icanhascheezburger.com, na którym dalej umieszczał zdjęcia zwierzaków. Zaledwie rok temu strona została sprzedana za niebagatelne dwa miliony dolarów. Christopher jako właściciel portalu, z którego te zdjęcia zostały w zasadzie skradzione, nic z tych pieniędzy nie zobaczył. - Inni pewnie byliby wściekli, ale nie ja – powiedział 20-latek w wywiadzie dla „Time’a”.
Google, pierd*** się!
Poza LOLcats 4chan zajmuje się także innymi rzeczami. Na przykład spamowaniem Google. Na forum strony jeden z użytkowników umieścił kod, który polecił chętnym wkleić do wyszukiwarki Google. W niedługim czasie takich „chętnych” było już kilka milionów. A kod w wyszukiwarce przetłumaczył się na… swastykę. Po kilku godzinach nazistowski symbol znalazł się na szczycie listy najczęściej „googlowanych” haseł!
I wcale nie oznacza to, że użytkownicy 4chan mają faszystowskie poglądy. Strona ta jest totalnie pozbawiona jakiejkolwiek agendy politycznej czy społecznej. Jest po prostu antysystemowa i jej użytkownicy będą robić wszystko, by zamanifestować przeciwko wielkim korporacjom działającym w mainstreamie. Innym razem na szczycie tej samej listy najczęściej wklepywanych haseł znalazło się „F*ck you Google” – ktoś wymyślił inny kod, który wpisany do wyszukiwarki przetłumaczył się automatycznie na owo urocze pozdrowienie.
Zabawnie ale nie intratnie
Mimo ogromnego zainteresowania, Poole twierdzi, że bardzo ciężko było mu przekonać reklamodawców, aby potraktowali go poważnie. Christopher twierdzi nawet, że nie miałby nic przeciwko, by sprzedać 4chan odpowiedniemu nabywcy za odpowiednią cenę. Cena, na którą by się zgodził to bagatelne 580 milionów dolarów – za tyle w zeszłym roku Rupert Murdoch kupił portal społecznościowy MySpace. Póki co, 20-letni moot nie zarabia na swojej stronie prawie nic. Jedyną osobą, której Poole płaci za jej pracę przy 4chan, jest programista. - Wierzcie mi… nawet on ma więcej z tego pieniędzy niż ja – śmieje się.
Joanna Berendt
j.berendt@laif.co.uk
© Fortis Media Limited 2004-2009
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: 4chan, Christopher Poole, Google, strona internetowa, mem, I can has cheezburger