Jak tu obchodzić święto zakochanych i wyjść na kolację dla dwojga, kiedy... jest się singlem? Nigdzie nie można tego dnia wyskoczyć wieczorem, bo wszystkie miejsca w restauracjach są zarezerwowane, a w kinie pary celebrujące swoją miłość zagłuszają każdą kwestię z filmu. Strach wyjść na ulicę, gdzie tego dnia wszystko, łącznie z sygnalizacją świetlną, przypomina singlom o tym, że są wykluczeni z o
Jak dzień zakochanych przetrwać mają ci, którzy zakochani nie są?
Jak tu obchodzić święto zakochanych i wyjść na kolację dla dwojga, kiedy... jest się singlem? Nigdzie nie można tego dnia wyskoczyć wieczorem, bo wszystkie miejsca w restauracjach są zarezerwowane, a w kinie pary celebrujące swoją miłość zagłuszają każdą kwestię z filmu. Strach wyjść na ulicę, gdzie tego dnia wszystko, łącznie z sygnalizacją świetlną, przypomina singlom o tym, że są wykluczeni z ogólnej radości. W sklepach wszystkie niemal oferty skierowane są dla zakochanych, więc nie można się pocieszyć nawet kupując sobie małe-co-nieco... Do wieczora single będą bały się zajrzeć do własnej lodówki, aby i stamtąd nie wyskoczył jakiś obrzydliwy gnom z doczepionymi skrzydełkami, udający figlarnego amorka. Co zrobić, aby nie dać się zwariować? By otrzymać odpowiedź na to nurtujące pytanie, pytam kilka zatwardziałych singielek.
Walentynki i dziura ozonowa
- Najgorzej jest w pracy. Zawsze jest straszna presja, by otrzymać bukiet kwiatów, czy coś, co będzie świadczyło o tym, że nie jesteś miłosnym pariasem - mówi Magda, dla której to będą już trzecie Walentynki, które spędzi samotnie. Na co dzień to nie jest dla niej problemem, ale tego jednego dnia najchętniej nie wychodziłaby w ogóle z łóżka. Tego dnia u niej w biurze unosi się zapach czekoladek i odurzający aromat kwiatów. Rozmawia się tylko i wyłącznie o tym, gdzie kto wychodzi na kolację i jakie prezenty kto dostał. Single zmuszeni są tylko przytakiwać radosnym zakochanym i brać nogi za pas, ilekroć ktoś pyta się o ich plany na wieczór. I nie chodzi nawet o to, że zazdroszczą swoim znajomym, którzy są w związkach, czy że nie chcą, aby byli oni szczęśliwi. - Po prostu nie znoszę tych spojrzeń, gdy ktoś przechodzi obok mojego biurka i spogląda na nie wymownie: "A więc w twoim życiu nie ma nikogo specjalnego"... - opowiada Magda. - Już się nauczyłam, jak sobie z tym radzić. Gdy ktoś mnie pyta, gdzie są moje kwiaty, odpowiadam, że nie praktykuję tego zwyczaju, bo dbam o środowisko - śmieje się dziewczyna. - Wiecie, że w tym okresie samoloty robią dodatkowe 50 tysięcy kilometrów, by dostarczyć kwiaty, z których robione są walentynkowe bukiety?! Ci zakochani przyczyniają się w znacznym stopniu do powiększania dziury ozonowej! - dodaje już poważniej Magda.
Wibrator zamiast kwiatów
W tym momencie wtrąca się jej koleżanka z pracy, Louize. - Już nie mam problemu z tym, że jestem singlem. Kiedyś jednak bardzo mnie to bolało, więc parę dni przed Walentynkami zamawiałam sobie bukiet kwiatów, który 14. lutego miał się pojawić na moim biurku z samego rana - opowiada Brytyjka. - Przy kwiatach nie było żadnego bileciku, co ja kwitowałam po prostu enigmatycznym uśmiechem. Przecież wiedziałam, od kogo są... ale nikt poza mną tego nie wiedział!
Inne radzą, by tego dnia wziąć wolne, zostać w łóżku i z butelką wina i sporym zapasem czekolady odświeżyć sobie w pamięci klasyki z naszej kolekcji horrorów. Na przykład "Lśnienie", "Krzyk" albo "Egzorcystę". To na pewno odwróci myśli każdego od tego, że na naszej sekretarce nie ma żadnych miłosnych wyznań.
Dziewczyny chcą zapomnieć także, że na wystawach sklepów widzi się tylko przesłodzone misie czy pluszowe serca. - Nie wszystkie oferty w sklepach są kierowane do par. Zawsze ktoś myśli o singlach... Można sobie na przykład sprawić wibrator! - cieszy się Marta, która również spędzi samotnie Walentynki. - Dla takiego wibratora przynajmniej nie trzeba udawać się do kosmetyczki na depilację woskiem całego ciała. Poza tym wibrator nie chrapie i nie trzeba się martwić, jak go rano wyrzucić z łóżka, by go nie urazić. Nie trzeba się też zamartwiać, czy wibrator do nas zadzwoni czy nie. Same plusy! - kwituje ze śmiechem Marta. Dziewczyna radzi również, by sprawić sobie laleczkę voodoo i wyobrażając sobie, że to nasz eks, wbijać jej szpilki we wszystkie newralgiczne punkty albo po prostu potłuc ją młotkiem po głowie. - Po czymś takim na pewno każdemu zrobi się lepiej! - dodaje z miną znawcy.
Dzień Singla
Dorota z kolei radzi, by urządzić Dzień Singla. Jeżeli samotni ludzie są dyskryminowani przez zakochanych 14. lutego, powinni urządzić swoje własne alternatywne święto. - Najpierw myślałam, że dzień przed Walentynkami byłby odpowiedni, jako że "trzynastka" jest taką symboliczną liczbą. Ale tak naprawdę single mają swoje święto właśnie dzień po Walentynkach - ciągnie Dorota. - Nie ma to jak wejść do biura, gdzie połowa tych, którzy jeszcze dzień wcześniej patrzyli na mnie z wyższością, teraz toną we łzach, bo ukochany je wystawił, bo zamiast romantycznej kolacji dziewczyna zaserwowała im scenę zazdrości, albo że facet sprawił im seksowną bieliznę dwa numery za ciasną... Dorota radzi, aby tego dnia kupić sobie bukiet kwiatów bądź wysłać sobie samemu kartkę z gratulacjami i wyrazami miłości... od siebie dla siebie.
- Doceńmy swoje własne towarzystwo. Na dobrą sprawę jestem jedyną osobą, na którą mogę liczyć i ktora nigdy mnie nie zostawi... - tłumaczy Louize. Wieczorem za to obligatoryjnie trzeba wyjść wraz z przyjaciółmi do miasta, by uczcić swoje bycie singlem. - Bo to jest fantastyczne! Nie trzeba się martwić o gotowanie wieczorem dla dwojga, nie trzeba prać czyichś brudnych skarpetek, nie trzeba znosić niczyich złych humorów - wylicza Magda. - Zbojkotujmy Walentynki, niech żyją single! - śmieją się dziewczyny.
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: anty walentynki, walentynki singli, walentynki