Nowa generacja witryn internetowych, takich jak YouTube, MySpace czy Wikipedia ogłoszona została początkiem rewolucji społecznej prowadzącej do demokracji absolutnej. W ślad za nimi nadchodzi teraz druga rewolucja seksualna – dzięki portalowi internetowemu PornoTube.com.
Technologia internetowa umożliwiająca tworzenie stron internetowych będących platformą, na bazie której każdy może tworzyć swoje własne profile i udostępniać na nich całej ludzkości wytwory swojej fantazji, dała początek terminowi Web 2.0. Ma to być Internet drugiej generacji, narodziny demokracji absolutnej, w której dzielenie się myślami i informacjami nie jest już więcej objęte restrykcjami dotyczącymi własności intelektualnej, czy podlegającymi cenzurze centralnych ośrodków nadawczych i wielkich korporacji. Seks pozostawał jednak na tych stronach ściśle zakazany, ścigany i usuwany. Teraz powstała platforma internetowa PornoTube, która działa na dokładnie takiej samej zasadzie, jak YouTube, z tym że nie tylko pozwala na treści seksualne i pornograficzne, ale nawet nie toleruje żadnych innych.
Tylko dla dorosłych
Każdy internauta może tam stworzyć swój profil i zamieszczać zdjęcia, nagrania dźwiękowe oraz wideo traktujące o tej niosącej radość życia tematyce. Każdy może też swobodnie, a co najważniejsze ZA DARMO, przeglądać zamieszczone przez innych nagrania. Na stronie głównej można wybierać spośród wideo i zdjęć ostatnio zamieszczonych, najchętniej oglądanych lub ocenionych jako „najgorętsze”. Zakres atrakcji obejmuje wszystkie legalne, ale też i „niemal nielegalne” upodobania. Znajdziemy więc sekcję „nastolatki”, ale i dział dla miłośników orgii, fetyszystów stóp czy zakochanych w seksownych zabawkach. Jest też wyszukiwarka, w którą wystarczy wpisać cokolwiek nam fantazja podpowie, żeby wypluła z siebie potok propozycji. Wpisane po angielsku słowo „duży tyłek” dam nam na przykład wgląd w ponad 10 tysięcy klipów. Wystarczy przejść na wstępie przez rubrykę z deklaracją potwierdzającą, że masz powyżej osiemnastu lat.
Spełnienie marzeń
- To spełnienie najpowszechniejszego marzenia internautów: darmowe porno w najczystszej i najprostszej postaci – entuzjazmuje się Joe Brown, amerykański specjalista od nowinek komputerowych i gadżetów. Przyznaje, że większość zamieszczonych filmików ma na celu zachęcić w dalszej kolejności do odwiedzenia płatnych stron pornograficznych, jednak około jednej czwartej to najautentyczniejsze domowe nagrania.
- Czy to oznacza, że społeczność zamieszkująca wirtualną rzeczywistość dojrzała już do tego, że seks nie jest dla niej żadnym tabu? – zapytuje sam siebie. – Być może jeszcze nie, ale to może być decydujący krok w tym kierunku – spekuluje.
Ruch w sieci
PornoTube jest obecnie stroną internetową, która generuje jeden z najwyższych w sieci poziomów natężenia ruchu. Specjaliści zastanawiają się, czy może ona stanowić zagrożenie dla wielkiego pornobiznesu, tak jak sieci wolnej wymiany plików znacznie uszczupliły dochody wytwórni muzycznych i filmowych, stając się obiektem ich wrogości i bezustannych pozwów sądowych o odszkodowania. Nie wiadomo też do końca, w jaki sposób witryna przynosi swoim właścicielom zyski. Reklam ci na niej prawie w ogóle, a jedyna komercyjna sekcja sprzedaży produkcji pornograficznych prawie w ogóle nie jest wyeksponowana. Czyżby rzeczywiście i nareszcie WOLNA MIŁOŚĆ?!
Jaromir Rutkowski
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: cyberrewolucja, cyber rewolucja, sex w sieci, pornotube