Rozmowa z Pauliną Przybysz, byłą połówką zespołu Sistars, która obecnie wydaje płytę solową.
Tomasz Piekarski
redakcja@laif.co.uk
O czym opowiadają twoje nowe piosenki?
- O moich osobistych przeżyciach. Raz jestem szczęśliwą kobietą, raz mniej.
Co było dla ciebie inspiracją?
- Życie i muzyka, której słucham.
Właśnie wyszła twoja solowa płyta... Jakie gatunki muzyki możemy na niej usłyszeć?
- To tylko pan recenzent może powiedzieć.
Mnie interesuje jak ty to czujesz...
- Dużo soulu i dużo mojej takiej... "mojowatości". Trudno mi to obiektywnie określić.
Czy na polskiej scenie muzycznej jest miejsce na "mojowatość"?
- Mam nadzieję, że jest. Ale to dopiero okaże się po czasie. Może za rok będę w stanie powiedzieć, czy coś z tego wyniknęło. Póki co dają mi grać, więc jestem dobrej myśli.
Liczba sprzedanych płyt jest dla ciebie miarą odbioru twojej muzyki?
- Jakąś miarą pewnie jest. Ale w naszym kraju płyty cienko się sprzedają. Więc nie można się specjalnie podniecać sprzedanymi milionami egzemplarzy. Dlatego istotniejsza jest dla mnie liczba koncertów i osób, które na nią przychodzą.
Nie brakuje ci siostry, gdy śpiewasz?
- Nie. Podoba mi się swoboda i rozpychanie się łokciami muzycznie pomiędzy dźwiękami.
Natalia wróciła już do Polski?
- Tak, rok temu. W kwietniu wydaje swoją płytę. Choć teraz jej nie ma, bo jest na wakacjach.
Rywalizujecie ze sobą?
- Nie. Natalia ma inne numery i trochę inną muzykę. Poza tym wspieramy się, Natalia występuje na mojej płycie. Nie można rywalizować, trzeba współgrać.
A prywatnie?
- Też żyjemy w zgodzie. Gotujemy sobie nawzajem obiady.
Będzie comeback Sistars?
- Nie wiem. Tego chyba nikt z nas nie wie.
Nie uważasz, że fani Sióstr będą zawiedzeni, że śpiewacie solo?
- Trzeba o to zapytać fanów.
Jak teraz wygląda twoje życie poza koncertami?
- Udzielam wielu wywiadów. Poza tym często bywam w studio i robię piosenki. Muzyka towarzyszy mi cały czas. Albo ją tworzę, albo słucham...
Gdzie najbardziej lubisz śpiewać?
- W samochodzie i to głupio wygląda (śmiech).
Podobno piosenki na twoją płytę powstawały w domu?
- To prawda. Czasami siadam do pianina, czasami do komputera i robię bity, funkcje. Jednak najbardziej lubię nagrywać, bo wtedy pomysły nie uciekają.
Co dla ciebie jest najważniejsze?
- Zdrowie psychiczne. Daje mi poczucie, że nie jestem zależna od wielu rzeczy, czuję się wolna. Lubię się wyspać i zjeść dobre jedzenie. Wtedy jest komfortowo.
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: Paulina Przybysz, Sistars