Rozmowa z Adamem Nowakiem z zespołu "Raz, dwa, trzy"
Skąd się wzięła nazwa zespołu?
Można powiedzieć , że powstała z syntezy. Zdecydowaliśmy wspólnie, że nie chcemy, by nazwa kojarzona była z jakąś ideą, światopoglądem, postawą. W efekcie zostały nam liczebniki. Najpierw "Trzy", bo graliśmy we trzech, później "Raz, Dwa, Trzy...", bo lepiej brzmiało.
Czy wraz z zakończeniem studiów planowaliście zakończenie kariery, czy też "Raz, Dwa, Trzy", było przedsięwzięciem na dłuższą metę i sposobem na życie?
Przyszedłem na studia, żeby tyle studiować, ile uda się zmieścić pomiędzy studiowaniem działań ubocznych. No i żeby nie dać się wziąć do wojska. To był 1987 rok. Był teatr, kabarety, różne grupy oddziaływania pobocznego, a skutkiem tego powstał zespół. Za kolegów odpowiedzieć nie mogę. Ja nie planowałem przerwania tej działalności. Robiłem w życiu różne rzeczy i ta zdecydowanie była najbardziej atrakcyjna, jeśli chodzi o niezależność wyborów i pomysł na życie. A inaczej nie chciałem i nie umiałem.
Na początku lat 90. mieliście problemy z wydaniem płyty, a jak jest teraz, czy wytwórnie biją się o was?
Płytę wydałem wspólnie z kolegą za pożyczone pieniądze. Nikt nie chciał z nami rozmawiać. Nie graliśmy rocka, nie mieliśmy punkowych korzeni, nie chcieliśmy płynąć nurtem popowym, nie interesowała nas poezja śpiewana. Chcieliśmy grać swoją muzykę. Z tym zawsze trudniej, więc i trudności było więcej. Dzisiaj nie wiem, czy wytwórnie biją się o nas. Jeśli tak, to niech tego nie robią, bo zawsze sprawialiśmy kłopoty wydawnicze. Lubimy szlachetność działań. A z tym w branży wydawniczej jest różnie. Najczęściej liczą się tylko słupki sprzedaży. Jest tylu wykonawców spełniających te kryteria... Dobrze nam na uboczu.
Jakie były wasze fascynacje muzyczne, czego słuchaliście, mając 16-18 lat, czy one się zmieniały, czy raczej byliście wierni określonym gatunkom?
Niestety, gdy słucham wypowiedzi rówieśników, to trochę ogarnia mnie zniechęcenie. Zostaliśmy jednak sformatowani przez wzorce z Zachodu. Większość z nas słuchała tego samego. I okaleczeni jesteśmy przez wzorce rodzime, pomijając oczywiście wiele wyjątków, jakimi byli i są tak zwani artyści autonomiczni.
Aranżacje - pobrzmiewa, tam Santana, Chris Rea, Wysocki, Okudżawa. Czyj to pomysł, by tak zręcznie wszystko połączyć, unikając przy tym posądzenia o kompilację?
Każdy z nas słucha innej muzyki. Sympatie estetyczne leżą na różnych biegunach. Ten pomysł wynika z pójścia za dźwiękiem, za słowem. To dla mnie bardzo interesująca droga. Ciekawa, bo nigdy nie wiadomo, gdzie się zajdzie. Ale tę podróż trzeba przebyć, żeby móc później prowadzić słuchacza po terenach, które nie stwarzają dla niego zagrożeń. To taka rola przewodnika. Osoby, która wie, bo była i widziała. Jednak jakieś ryzyko zawsze istnieje. Gdy szanuje się ludzi i dba o nich, to ryzyko się zmniejsza. Ale istnieje. Ryzyko niewiadomego. A niewiadome istnieje.
Janusz Młynarski
redakcja@laif.co.uk
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: Adam Nowak, zespół "Raz, dwa, trzy"