Żyjemy w dziwnej kulturze kultu czytania książek. Czytanie, a już zwłaszcza poezji, jest zacne i robić to należy, aby nie uchodzić za człowieka nieoczytanego. Nieoczytanego, czyli jakiego właściwie?
Niekulturalnego, ograniczonego, głupiego, nudnego, w ogóle ordynarnego chama. Czy ktoś chciałby za takiego uchodzić? Oczywiście, że nie. Dlatego wszyscy zgodnie kiwają głowami: tak, książki należy czytać, i ubolewają nad faktem nikłego czytelnictwa w społeczeństwie. Ewentualnie narzekają też, że sami nie mają czasu czytać, chociaż oczywiście bardzo by chcieli i zobowiązują się do nadrobienia czytelniczych zaległości podczas weekendu. W czasie weekendu są jednak oczywiście tak wykończeni tygodniem pracy, że ręka im zdrętwieje, jeśli sięgną ku półce z zakurzonymi woluminami, odziedziczonymi jeszcze po ciotce Uli, której światłość wiekuista świeci nad duszą już od ćwierćwiecza. W wakacje zatem może doczytają, o ile nie przeszkodzi im w tym udar słoneczny i spieczona skóra pośladków, niepozwalająca usiąść nad książką. Gdy zaś położą się z nią do łóżka, dziwnym trafem natychmiast zasypiają. Jest więc z tym czytelnictwem trochę tak jak z odmawianiem pacierza przed snem - wszyscy wiedzą, że zacna to rzecz, ale nikt tego nie robi. A jak robi, to jakiś dziwak pewnikiem. No bo kto w dzisiejszych czasach czyta książki? Na pewno nie uczniowie i studenci. Ściągi i bryki to literatury klasyki. Emeryci nie, bo wolą wystawać od rana w kolejce po świeży chleb pod piekarnią, chociaż później mogliby go kupić od ręki. Ale co to za zabawa nie poutyskiwać na czasy i obyczaje (kiedy między innymi książek nikt nie czyta), na towarzyszy z kolejki, a zwłaszcza zaś piekarnię, która z wypiekiem się spóźnia, dodaje za dużo polepszaczy i właściwie to nie wiadomo po co pod nią stoją, skoro jest taka do dupy. Ech, życie... Renciści też nie czytają, bo im albo faktycznie za bardzo w kościach strzyka, żeby mogli udźwignąć ciężar literatury pięknej, albo są zajęci dorabianiem na czarno do otrzymywanej jałmużny. Nie czytają też sami pisarze, czyli właściwie każdy w dzisiejszych czasach, no bo czas spędzają na pisaniu właśnie. Zaczyna się niewinnie - od blogu, a kończy na biograficznym wydaniu w twardej oprawie: "Moje życie pomywaczki". W takim wypadku lepiej nie zaśmiecać sobie stylu czytaniem, bo ci potem powiedzą, że naśladowałeś, skopiowałeś, zwaliłeś. Namachasz się stary bez sensu. Nie czytają intelektualiści, bo zajęci są reklamą, prawem, marketingiem i zarządzaniem. No więc kto ostatecznie czyta te książki? Bibliotekarki. Stare zasuszone niedorajdy w goglach grubości denka musztardówki i rajtuzach ze spółdzielni rzemiosła artystycznego. O co więc ten wielki szum i lament? Czy rzeczywiście chcielibyśmy, aby społeczeństwo składało się z samych babć bibliotecznych, a już nie daj boże, bibliotecznych dziadów? Pomyślcie no, co to za facet musi być, co został bibliotekarzem. Jakiś mongoł w pałubickim swetrze i z zespołem debilizmu wstecznego, chyba że sobie nic lepszego nie załatwił. Jedyny, który do woja chciał, ale go wojo nie chciało. No bo co taki może? Bryką nie zaszpanuje, bo po pierwsze z literatury neoromantycznej na tuningu się nie wyzna. Na disco bango się nie powygibuje, bo menueta tam nie tańczą. Zresztą, która by go do pary chciała. Jeszcze moli od jego sfilcowanego wdzianka się nabawi. Z tego samego zresztą powodu geny biblioteczne nie są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Można więc na pewno stwierdzić, że czytanie książek nie jest pożądanym przez naturę kierunkiem rozwoju ewolucji. Musi być to zatem rodzaj genetycznej mutacji, która niczym rak drąży zdrowe tkanki organizmu na przestrzeni osobniczego życia. Takie bukwiaste zwyrodnienie mózgu. Skończmy więc wreszcie z hipokryzją i przestańmy szerzyć pogląd, że czytanie jest cnotą, kiedy tak naprawdę jest zboczeniem.
Jaromir Rutkowski
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.