O swojej podróży do Galicji opowiada czytelnikom "Laifa", mieszkająca obecnie w Londynie, Patrycja Pawełek.
Słowo "Galicja" kojarzy się zwykle Polakom z południowym regionem naszego kraju, nazwanym w XVIII wieku przez austriackich zaborców. Tymczasem "prawdziwa Galicja", zwana tak jeszcze przez starożytnych Rzymian, leży na północno-zachodnim krańcu Hiszpanii. Region ten znany jest na świecie nie tylko ze wspaniałego jedzenia i doskonałych warunków do surfingu.
Deportivo i Wieża Herkulesa
Ląduję w galicyjskiej stolicy Santiago de Compostella, ale swoje pierwsze kroki kieruję do innego miasta - sławnej La Coruni. Fanom sportu miejsce to przywodzi zapewne na myśl tamtejszy klub piłkarski - Deportivo. Tego roku nie radzą sobie zbyt dobrze, ale w latach dziewięćdziesiątych byli prawdziwą siłą. Każde dziecko z Galicji dumnie o tym opowie, albo odśpiewa z pamięci hymn ukochanej drużyny. Zresztą wszystko, co związane z Deportivo, a więc koszulki, naszywki, czapeczki znajdziesz tu niemalże w każdym sklepie. Stadion, na którym można obejrzeć mecze jest imponujący, zaś wrażenie potęguje jeszcze fakt, że jest on położony niemal nad samym brzegiem morza.
La Coruna leży nad Atlantykiem, zaś sam ocean w historii i ekonomii Galicji ma ogromne znaczenie. Przez bardzo długi czas dawał on mieszkańcom tamtego regionu jedno z głównych źródeł dochodu. Dziś także codziennie rano ciężarówki zajeżdżają do portu, zabierają stosy ryb i owoców morza, aby rozwieźć ten połów po całej Hiszpanii. Morze Corunę - karmi, ale i niszczy. Miasto zbudowane jest bowiem w bardzo specyficzny sposób tak, by linię brzegową wykorzystać do maksimum. Skutek tego jest jednak taki, że rok rocznie La Coruna jest niejako przez morze po kawałku "zjadana". Podczas sztormów morze pokrywa promenady, po których zazwyczaj spacerują turyści. Ukochany przez Galicyjczyków ocean wcale nie należy do spokojnych. Na początku naszej ery, aby ułatwić żeglarzom spokojny powrót do domu, Rzymianie postawili tam latarnię morską. Stoi ona do dziś! Ma blisko 1900 lat i dzięki licznym modernizacjom w dalszym ciągu funkcjonuje. Latarnia, nazywana Torre de Herrcules (czyli Wieża Herkulesa), wznosi się na małym półwyspie, a jej światło widoczne jest nawet 37 km w głąb morza. Moi zdaniem latarnia Herkulesa jest miejscem, które na piaskowcu La Coruni zobaczyć należy koniecznie.
Potyczki z historią
Podczas pobytu w Coruni nocowałam u zaprzyjaźnionej rodziny. Miałam więc okazję przekonać się jak otwarci i gościnni są Galiczyjczycy. Gdy tylko dowiedzieli się, że jestem z Polski, z uporem zaczynali powtarzać słowo "Vanessa! Vanessa!". Przyznam, że przykro mi było patrzeć na zawód w ich oczach, gdy nie rozumiałam natychmiast, co właściwie mieli na myśli. Próbując załagodzić sytuację, delikatnie pytałam, o kogo im chodzi. Moje zakłopotanie sięgnęło szczytu, gdy oznajmili, że o prezydenta Polski. W popłochu zaczęłam przeszukiwać pamięć, winiąc niemal siebie o braki w edukacji, nim zrozumiałam, że chodzi im o Lecha Wałęsę. Odetchnęłam z ulgą, gdy po opisie wydarzeń wrześniowych i ruchu "Solidarności" moi znajomi Hiszpanie potwierdzili wreszcie, że tego właśnie prezydenta mieli na myśli. Okazuje się, że i tam w Galicji dopadła mnie polityka i historia.
Smak prawdziwej Galicji
Santiago de Compostella, znajduje się w odległości zaledwie 70 kilometrów od La Coruni. Stolica Galicji, słusznie nazywana jest też często perłą tamtego regionu. Ja zaraz po przyjeździe kieruję się do miejsca, gdzie można zjeść najlepsze, tradycyjne dla Galicji danie - octopusa, czyli ośmiornicę. Przyzwyczajona już nieco do londyńskiego luksusu i wyszukanych wnętrz kręcę nosem, bo restauracja z zewnątrz wygląda jak szynk. Na szczęście postanawiam wejść - w przeciwnym razie straciłabym naprawdę dużo. Bezgłowe ośmiornice wędrują do wrzącej wody na kilkanaście minut. Zwinięte w serpentynki, wyciągane są z wody i natychmiast krojone specjalnymi nożycami. Potem już tylko oliwa z oliwek, papryka - i gotowe. Podawane są na tradycyjnym drewnianym talerzu z kawałkami ziemniaków.
Po uczcie jestem już gotowa do przeżyć duchowych i ruszam w stronę katedry. Katedra św. Jakuba lub - jak wolą Hiszpanie - św. Santiago to miejsce pielgrzymek od czasów średniowiecza. W zależności od chęci i ilości posiadanego czasu możesz pielgrzymować do Santiago na nogach, pokonując dystans nawet do 800 kilometrów. Dla tych mniej wytrwałych są też krótsze trasy. Katedra zbudowana między XI a XIII wiekiem jest od dawien dawna licznie odwiedzana przez pielgrzymów i turystów. Katedra sprawia, z całą pewnością imponujące wrażenie: z zewnątrz jest ogromna i starannie wykończona w każdym detalu; zwieńczona na szczycie posągiem św. Jakuba. Wewnątrz katedry to, co sprawia ogromne wrażenie, to kadzielnica nazywana "botafumeiro", zapalana jedynie przy bardzo szczególnych okazjach.
Najciekawsza w Galicji jest różnorodność tego regionu. Piękna przyroda współgra z dynamizmem rozwijających się miast. Ciągle obecna w Santiago historia nie kłóci się z nowoczesnością La Coruni.
Galicja w Londynie
Podróżując po Galicji dostrzegłam wiele podobieństw w jej klimacie i florze do Polski. Okazuje się, że to nie tylko jedyne cechy wspólne. Podobnie, jak z Polski również z Galicji wyemigrowało w ciągu stuleci mnóstwo ludzi. Galicyjczycy mówią, że ich rodaków spotkać można w każdym zakątku ziemi. Mieszkają w Brazylii, Urugwaju, Szwajcarii i w rożnych regionach Niemiec. Ciekawe, że po moim powrocie z Galicji znalazłam ich również w Londynie - pięć minut drogi od stacji metra Willesden Junction. Jest tam mała restauracyjka, która pełni funkcję centrum galicyjskiego w Londynie. Można w niej zjeść tradycyjne potrawy, umówić się ze znajomymi, albo spotkać prawdziwych Galicyjczyków. Obcokrajowcy są w niej mile widziani. Sprawdziłam.

Region:
Galicja znajduje się w północno-zachodniej części Hiszpanii. Cały region zamieszkuje około 2.700.000 mieszkańców, mówiących w językach galicyjskim i hiszpańskim. Powierzchnia Galicji zajmuje 29 574 km i dzieli się na cztery regiony: La Coruna, Ourense, Pontevedra, Lugo.

Transport:
Najlepszym i najszybszym środkiem transportu do Galicji jest samolot. Z Londynu dostaniesz się tam z Heathrow i Gatwick. Do Coruni i Santiago de Compostella latają wiodące na rynku tanie linie lotnicze. Lot trwa około dwóch godzin i w zależności od okresu, w którym się tam wybierzesz zapłacisz od 30 do 100 funtów za lot w jedną stronę.

Klimat:
Klimat Galicji należy raczej do umiarkowanych. Zima jest łagodna, temperatura nie spada raczej poniżej zera, lato cieple, ale nie gorące. Średnie temperatury w zimie od 0 do 5° C, w lecie od 25 do 30° C.

© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: galicja, Hiszpania, Santiago de Compostella, Deportivo, La Coruna, Galiczyjczycy, Stolica Galicji, Galicja w Londynie, loty do hiszpanii, loty do Galicji