Jeszcze nie umilkły echa cyklonu i fali sztormowej w Birmie, a już kolejny kataklizm dotknął Azję.
Tym razem trzęsienie ziemi o niespotykanej od dziesięcioleci sile. Charakter nieszczęścia - żywioł, a także skala wstępnych szacunków liczby ofiar są porównywalne. Nieporównywalny jednak w obu przypadkach jest czynnik ludzki. Wojskowa junta w biednej jak mysz kościelna Birmie odmówiła jakiejkolwiek międzynarodowej pomocy, narażając kolejne setki tysięcy obywateli swojego kraju na głód, brak pitnej wody, epidemie i powolną śmierć. Potężne Chiny, które ze swoją katastrofą na pewno byłyby w stanie poradzić sobie same, otworzyły granice, wpuszczając zagranicznych dziennikarzy i ogłaszając, że każdą pomoc ze świata przyjmą z otwartymi ramionami. Władze same nawet ogłosiły, że skutki kataklizmu okazują się dużo gorsze od początkowo spodziewanych. Najwyraźniej chiński zarząd jedynie słusznej partii odrobił birmańską lekcję. Wie, że blokada informacyjna i odseparowanie od świata zrobi krzywdę nie tylko ludowi, ale i partii. Jeszcze nie tak dawno partyjny beton pewnie machnąłby na reakcje świata ręką, jak sikający pod latarnią żul, który ma zniesmaczenie przechodniów w głębokim poważaniu. Ale Chinom już nie wypada, bo już są na światowych salonach i wszystko wskazuje na to, że bardzo na nich być chcą. Z cynicznego punktu widzenia można nawet powiedzieć, że lepsza okazja niż trzęsienie ziemi nie mogła się chińskiej władzy przytrafić. Po nieświeżej atmosferze, jaka zapanowała wokół niej w związku z protybetańskimi demonstracjami na całym świecie przy okazji olimpijskiej sztafety ze zniczem, jej reakcja na nieszczęście własnych obywateli to moment, żeby pokazać jak cywilizowanym krajem jest Państwo Złotego Środka. Zwłaszcza na tle barbarzyńskich poczynań birmańskich wojskowych. Ale i dla nas może to być wskazówka. Może, jak w przypadku powierzenia igrzysk olimpijskich Pekinowi, lepiej jest kogoś na kredyt wpuścić na salony, mimo że dyktatorska słoma jeszcze mu z kamaszy wystaje. Przynajmniej się chłop wbije na tę okazję w swoją niedzielną sukmanę, a z czasem może i żałobę zza paznokci wydłubie.
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: Azja, Birma, trzęsienie ziemi