"Jeżeli masz od 18 do 25 lat, jesteś chłopcem w moim typie. Przybądź do mnie, a zjem twoje smaczniutkie mięsko" - brzmiał anons towarzyski, który dał początek najbardziej niewiarygodnej sprawie sądowej w historii Niemiec.
Do dziś wielu antropologów powątpiewa, aby kanibalizm kiedykolwiek był częścią ludzkiej natury. Owszem, dopuszczają myśl, że przypadki zjedzenia zwłok człowieka przez innego człowieka mogły mieć miejsce, ale jedynie w sytuacjach ekstremalnych, gdy skrajny głód i wycieńczenie pozbawiały ludzi ostatnich zahamowań. Jednak szerokie użycie Internetu i łatwość anonimowego rozpowszechniania w nim treści odkryły niejedną prawdę na temat mrocznych zakamarków ludzkich dusz. W tym taką, że kanibalizm jest wcale nierzadką formą seksualnej fantazji. Istnieją liczne fora internetowe i grupy dyskusyjne, na których użytkownicy wymieniają się bajkowymi historiami na ten temat. Na ogół o zjedzeniu lub byciu zjedzonym przez kogoś tylko fantazjują. Jednak sprawa Armina Meiwesa, 41-letniego informatyka z niemieckiego Rotenburga, zmroziła krew w żyłach opinii publicznej udowadniając, że niektórzy swoje marzenia przeistaczają w czyn.
Uczta
"Jeżeli masz od 18 do 25 lat, jesteś chłopcem w moim typie. Przybądź do mnie, a zjem twoje smaczniutkie mięsko" - brzmiał umieszczony w cyberprzestrzeni przez "Rzeźnika z Rotenburga" anons towarzyski. Zwabił Armando Brandesa, który w swoim rodzinnym mieście znany był z uprawiania homoseksualnej prostytucji i szczególnego upodobania do bycia poniżanym w trakcie aktów seksualnych. Mężczyźni spotkali się w marcu 2001 roku w domu Meiwesa. Według ustaleń śledztwa oraz nagrania wideo, bowiem gospodarz całą ceremonię sfilmował, ofiara nalegała, aby Meiwes odgryzł mu członek. Okazało się to trudne do wykonania, ostatecznie więc oprawca użył do tego noża. Następnie sama ofiara przystąpiła do konsumpcji części swojego surowego jeszcze organu, okazał się on jednak bardzo żylasty i niemożliwy do przeżucia i połknięcia. W związku z tym gospodarz podsmażył go, przyprawiając solą, pieprzem i odrobiną czosnku. Według jednego z dziennikarzy, który miał okazję oglądać nigdy nie upublicznione nagranie, ofiara nie była już jednak zdolna skonsumować tak przyrządzonej potrawy, gdyż była zbyt słaba z upływu krwi oraz ilości alkoholu i podanych jej przez "mistrza" dla znieczulenia alkoholu i leków. Meiwes poderżnął więc swej ofierze gardło, a następnie oprawił ciało wieszając je na rzeźnickim haku w specjalnie przygotowanym na te okazje pomieszczeniu swojej posiadłości. Poćwiartkowane części ciała ofiary "rzeźnik" zamroził i spożywał w porcjach przez następnych kilka miesięcy. Policja wpadła na trop zwyrodnialca po tym, jak zaczął zamieszczać w Internecie kolejne ogłoszenia w poszukiwaniu ofiar.
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: kanibalizm, Armin Meiwes, morderstwo, rzeźnik z Rotenburga, Armando Brandes