Tyle wystarczyło, by przerazić już przerażonych mieszkańców Nowego Jorku – brodaci, tajemniczy osobnicy zakradli się na pilnie strzeżony teren jednostki rządowej.
Osobnikami okazały się być… kozy. Zostały one sprowadzone w tamtą okolicę z National Park Service, aby uwolnić ją od trujących chwastów, którymi zarósł ten teren, a którymi one właśnie się żywią. Jak donoszą pracownicy parku, kozy uciekły dwa tygodnie wcześniej i do tego incydentu nikt nie wiedział, co się z nimi działo.
Sprytnym zwierzętom udało przedrzeć się przez zabezpieczenia otaczające jednostkę, nie uruchamiając przy tym żadnego alarmu. Spostrzegł je dopiero strażnik, gdy te beztrosko wypasały się niedaleko jego bazy obserwacyjnej.
W oświadczeniu wydanym przez jej zarząd, stwierdzono, że ten odcinek, przez który przedarły się bez kłopotów kozy, nie był zabezpieczony. Dodano również, że ostatecznie to nie byli ludzie (bo na ludzi alarm by na pewno zadziałał), tylko kozy. Zwierzęta ostatecznie zabrano z powrotem do parku. A mówią: głupi jak koza!
jb
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: kozy, Nowy Jork, włamanie, jednostka rządowa, terroryści