Jedzmy kangury zamiast owiec i krów - nawołują australijscy naukowcy.
Pudzian: Nie potrzebuję kozy >>>
Apel nie jest - przynajmniej oficjalnie - pomysłem na wspomaganie jednej z rodzimych gałęzi handlu, choć przyznać należy, że mięso z kangura jest w Australii powszechnie spożywane. Ekologom chodzi o to, że kangury, w przeciwieństwie do bydła i owiec, wydzielają dużo mniej gazów trawiennych. Innymi słowy dużo mniej - za przeproszeniem - pierdzą. Tymczasem metan, którego powstanie jest produktem ubocznym układu trawiennego naszych udomowionych przeżuwaczy jest w nadmiarze dużo bardziej niebezpieczny dla ziemskiej atmosfery niż dwutlenek węgla. Wywołuje efekt cieplarniany znacznie prędzej i efektywniej. A co z gazami wydzielanymi przez organizmy ludzkie. Być może brytyjscy naukowcy powinni wyjść w końcu z inicjatywą zakazu spożycia tradycyjnych porannych „baked beans”, czyli pieczonej fasolki.
JO
© Fortis Media Limited 2004-2009
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: Krowy pierdzą, jedzmy kangury, owce, efekt cieplarniany, mięso z kangura, metan