W pożarze sauny na Camden Town zginęły dwie osoby. Mieszkańcy dzielnicy twierdzą, że tej tragedii można było uniknąć.
W ogniu spłonęła nie tylko znajdująca się w piwnicy sauna "Dotyk klasy", ale zniszczone zostały też mieszkania znajdujące się na wyższych kondygnacjach. Świadkowie opowiadają o ludziach skaczących z pierwszego piętra stojącego w płomieniach budynku - wszystkie znalazły się w szpitalu ze względu na rozległe poparzenia, u jednej z tych osób sięgające około 30% powierzchni ciała. Z ogniem, któremu towarzyszyły nadzwyczaj duże ilości dymu, przez trzy godziny zmagało się ponad 40 strażaków wyposażonych w ciężki sprzęt gaśniczy. Nie udało się uratować klubu przed zniszczeniem, a mieszkania na pierwszym i drugim piętrze w znacznym stopniu ucierpiały od ognia i środków gaśniczych. Jeszcze po kilku dniach od pożaru można było przez puste okno zajrzeć do zniszczonego pokoju, w którym ślady płomieni były widoczne nawet na suficie. Kiedy strażacy wreszcie dostali się do piwnicy, znaleźli dwa spalone ciała.
Kłopoty z BHP
Winą za wybuch pożaru została obarczona wadliwa instalacja elektryczna, eksperci wykluczają możliwość podpalenia klubu. Jednak niektórzy uważają, że na tym problem się nie kończy. Wśród nich znajduje się Gerry Harrison, były radny z Camden.
- Radni często słyszą od mieszkańców dzielnicy, że wiadomo było od dawna, że jakaś tragedia się wydarzy. I tak właśnie było w tym wypadku - mówi Harrison.
Jak się okazuje, klub "Dotyk klasy" miał już dużo wcześniej problemy z różnymi licencjami i pozwoleniami na działalność. Od momentu jej rozpoczęcia w 1992 roku klub był co roku miejscem wizyt służb BHP. W ostatnich latach działalności ponawiano upomnienia kierowane do właściciela klubu, który jednak nie zamierzał naprawiać usterek w saunie zgodnie z przepisami.
Sauna czy burdel?
Wreszcie przyszedł rok 2005. Wtedy do rady dzielnicy Camden Town i miejscowej policji dotarły sygnały, że sauna jest jedynie przykrywką, a tak naprawdę znajduje się tam burdel. Policja w ramach zakrojonej na szerszą skalę akcji mającej na celu zwalczenie tego typu nielegalnej działalności zatrzymała wówczas kilku mężczyzn pod zarzutem prowadzenia w całej dzielnicy kilkunastu domów publicznych, a rada dzielnicy Camden, wydająca specjalne pozwolenia na prowadzenie publicznych saun i salonów masażu, cofnęła licencję dla "Dotyku klasy". Ten krok miał zapobiec dalszemu łamaniu prawa przez właścicieli klubu. Okazało się jednak, że stało się zupełnie inaczej.
Wadliwe procedury
- W momencie, kiedy cofnięto licencję, klubem przestała interesować się zarówno rada dzielnicy, jak i odpowiednie służby, w tym policja - mówi Harrison. - Tak działa prawo - jeżeli ktoś chce prowadzić daną działalność, musi dostać na to pozwolenie, a następnie trzymać się licznych procedur. Jeśli natomiast ktoś takie pozwolenie straci lub go nie dostanie, wierzy się naiwnie, że działalności prowadzić nie będzie.
W tym wypadku stało się jednak inaczej. Niedopatrzenie urzędników - a może po prostu ich obojętność - kosztowała życie dwóch młodych osób. Inne w wyniku pożaru znalazły się w szpitalu, a ich mieszkania zostały w znacznym stopniu zniszczone. Także sąsiadujące z sauną zakłady bukmacherskie od momentu pożaru są zamknięte - ogień wdarł się także do tego pomieszczenia, narażając firmę na znaczne straty finansowe.
- A przecież gdyby władze dzielnicy działały sprawniej, można było tego uniknąć - mówi jeden z przechodniów oglądających pogorzelisko.
Już następnego dnia po tragedii obok budynku pojawiło się kilka bukietów kwiatów. "Emmen, tak bardzo cię kochamy, nigdy cię nie zapomnimy. Zawsze będziesz w moim sercu" - głosił napis na karteczce dołączonej do jednego z nich.
JC
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: Camden Town, Londyn pożar