Szok. Zabójczy wiatr i gnana nim fala morska zabiły nawet do 50 tys. osób.
Ta katastrofa da się porównać tylko do śmiertelnej fali tsunami, która uderzyła w wybrzeża Indonezji w 2004 roku. Tym razem tragedia spotkała Birmę. Cyklon Irrawaddy uderzył w jej wybrzeże z prędkością 193 km/h. Wraz z nim nadciągnęła z Zatoki Bengalskiej fala o wysokości 3,5 m, która wtargnęła w głąb kraju dosłownie zmywając za sobą całe wsie i miasteczka. W chwili, gdy oddajemy to wydanie do druku, potwierdzono śmierć 22,5 tys. osób. Liczba ta może jednak znacznie wzrosnąć, gdyż dalsze 41 tys. uznaje się za zaginione. Ponad milion osób pozostało bez dachu nad głową. Brakuje wody pitnej i żywności. Wiele spustoszonych rejonów przez kilka dni było odciętych od świata. W odruchu serca organizacje charytatywne z całego świata ruszyły z pomocą. Gotowość do pospieszenia z akcją ratunkową zgłosiło też wiele państw, w tym Stany Zjednoczone. Akcję blokuje jednak birmańska władza, którą uzurpuje sobie junta wojskowa. Ta niechętnie widzi na podległym sobie terytorium jakichkolwiek przedstawicieli z zagranicy. Dlatego też najgorsze może dopiero nadejść. W wyniku epidemii spowodowanej brakiem wody pitnej i rozkładającymi się w zalegającej na lądzie wodzie morskiej szczątkami ludzkimi i zwierzęcymi, a także z powodu fali głodu może zginąć znacznie więcej ludzi.



© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: Birma, cyklon, tsunami, Cyklon Irrawaddy