Badania wykazują, że najsprawniejszymi i najskuteczniejszymi podrywaczami na Starym Kontynencie są wyspiarze. Powód? Potrafią śmiać się z siebie i rozbawiać do łez swoje wybranki!
Dlaczego Polki wolą obcokrajowców?>>
Czy wypada być dziś dżentelmenem?>>
Według sondażu ostatnio przeprowadzonego przez serwis randkowy DatingDirect.com, to nie gorący Hiszpanie są największymi podrywaczami. Nie są nimi również seksowni Francuzi czy uroczy Włosi. Okazuje się, że najlepiej sztukę podrywania opanowali… Brytyjczycy! W badaniu wzięło udział 1000 osób. Ich zadaniem było ocenienie siebie i przedstawicieli innych państw pod względem atrakcyjności zewnętrznej, poczucia humoru i łatwości w nawiązywaniu kontaktów. Francuzi naturalnie przyznali sobie maksymalną liczbę punktów w każdej kategorii.
Badanie wykazało, że to właśnie oni mają najwięcej przygód seksualnych. Hiszpanie z kolei uznani zostali za najsympatyczniejszych, zaś Włosi za najprzystojniejszych. Najmniej atrakcyjnymi okazali się być według badania Niemcy. Brytyjczycy, którzy do tej pory być może nie byli uznawani za donżuanów Europy, ocenieni zostali jednak jako najskuteczniejsi podrywacze.
Techniki latynoskiego kochanka, który z gitarą śpiewał serenady swojej sinioricie przy świetle księżyca, są według Europejczyków mniej skuteczne niż poczucie humoru Brytyjczyków. Mimo że ich poczucie własnej wartości dorównuje niemal zadufaniu Francuzów – podobnie jak oni, wyspiarze przyznali sobie niemal maksymalną liczbę punktów w każdej kategorii – to ich tajną bronią, która pozwala im zdobyć więcej kobiet niż komukolwiek innemu w Europie, jest śmianie się z siebie samych.
Przez śmiech do łóżka
Sztuka uwodzenia polega zatem nie na czarującym spojrzeniu i seksownym uśmiechu, ale głównie na tym, by kobietę skutecznie rozśmieszyć. Eksperci twierdzą, że działa to lepiej niż jakiekolwiek inne triki. - Wiele badań wykazuje, że poczucie humoru jest niezwykle atrakcyjne seksualnie, zwłaszcza dla kobiet – powiedział w rozmowie z “Guardianem” antropolog zajmujący się rolą śmiechu w kulturze, Gil Greengross.
- My jednak stwierdziliśmy, że autoironiczne poczucie humoru jest jeszcze najatrakcyjniejsze – dodał. Chodzi o to, że Brytyjczycy nie traktują siebie poważnie. Użycie przez mężczyznę autoironii eliminuje u kobiety wrażenie jego pompatyczności i desperacji – cech, które u mężczyzn z kobiecego punktu widzenia są najmniej pożądane. Poza tym autoironia jest wskaźnikiem werbalnej sprawności i inteligencji.
Antropolog przyznaje jednocześnie, że autoironia może być niebezpieczna w sensie, że zwraca uwagę na nasze słabości i może obniżać naszą wartość w oczach innych. - To skuteczna, aczkolwiek ryzykowna gra. Zdecydowanie nie dla wszystkich – twierdzi ekspert.
Niezła gadka i autoironia
Na Polkach poczucie humoru i pewność siebie Brytyjczyków też robią wrażenie. - Uwielbiam ich teksty! – wyznaje 23-letnia Monika. - Zazwyczaj nie znoszę, jak ktoś do mnie podchodzi w barze ni z tego, ni z owego. Ale oni zawsze mają świetne zdanie otwierające… Kiedyś w barze gapił się na mnie natrętnie pewien koleś. Trwało to chyba pół godziny, więc jak znalazłam się obok niego aż musiałam zapytać, o co mu chodzi. On odpowiedział: „Właśnie walczę z pokusą, by uczynić cię najszczęśliwszą kobietą na ziemi dziś w nocy”…
- Innym razem pewien Anglik, przechodząc obok mnie w klubie, zatrzymał się i poklepał mnie w ramię. Kiedy się odwróciłam, zapytał: „Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, czy mam przejść obok ciebie jeszcze raz?”. Musiałam się roześmiać! – kończy Polka.
26-letnia Ewelina również dobrze wspomina randki z Brytyjczykami. - Większość rozśmieszała mnie do łez. I trzeba przyznać, że umieją podrywać. Pamiętam Bena. Nawet nie był szczególnie przystojny. Podszedł do mnie w klubie i powiedział, że strasznie podoba mu się moja fryzura i spytał, czy wiem, że fryzura mówi dużo o człowieku… Ja tylko przewróciłam oczami, myśląc: „Co to za tekst!”.
- Ale on wtedy uśmiechnął się i stwierdził, że sam ma okropne włosy: zbyt puszyste, niesforne i za długie. Musiałam w duchu przyznać mu rację. Z grzeczności zapytałam, co w takim razie jego fryzura mówi o nim. „Mówi o mnie to, że ewidentnie mam fatalnego fryzjera!” - odpowiedział, a ja już byłam jego! – śmieje się Ewelina. Mimo że byli z Benem tylko na kilku randkach, Polka bardzo miło go wspomina.
Joanna Berendt
j.berendt@laif.co.uk
© Fortis Media Limited 2004-2009
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: Brytyjczycy, podrywanie, sztuka podrywania, seks, autoironia, poczucie humoru