Pokaz ogni sztucznych podczas transmisji uroczystego otwarcia olimpiady w Pekinie był komputerową animacją.
Smażony foczy penis, mniam! >>>
Chiny chcą zaimponować światu rozmachem, z jakim zorganizowały u siebie w Pekinie igrzyska olimpijskie. Jak się jednak okazuje, niektóre widowiskowe elementy tego spektaklu mają z rzeczywistością tyle wspólnego, co efekty specjalne z hollywoodzkich produkcji. Tak było z imponującym pokazem ogni sztucznych podczas uroczystej inauguracji, który obejrzeli w telewizorach widzowie na całym świecie. Wyszło na jaw, że był komputerową symulacją zamówioną przez organizatorów w studiu Crystal Stone.
Realizacja produkcji, która uwzględniała typowe dla transmisji z kamery w helikopterze wstrząsy obrazu oraz mgiełkę powstającą na wysokości podczas wybuchów, zajęła rok. Chińscy nadawcy tłumaczą, że trick zastosowano tylko ze względu na bezpieczeństwo, gdyż filmowanie z kamery faktycznego pokazu pirotechnicznego byłoby zbyt niebezpieczne dla operatora i pilota. Zapewniają też, że animacja nie przedstawiała niczego, czego faktycznie naoczni świadkowie ze stadionu nie mogli widzieć, tylko z bardziej spektakularnej perspektywy. Ciekawe, ile rekordów pobitych podczas tej olimpiady będzie również komputerowo wygenerowaną animacją? No i po co komu więcej dopingu?
JO
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: Olimpijskie kłamstewka, ognie sztuczne, olimpiada w Pekinie, Crystal Studios