"Atrakcyjna i sympatyczna Polka zaprasza cię na trening" - znajduję w gazecie ogłoszenie. W to mi, ekhm, graj? - Halo, ja dzwonię w sprawie ogłoszenia o treningu? - W jakiej sprawie? - głos dziewczyny wydaje się nieco zasapany. Widocznie właśnie trenuje - myślę sobie. Ciekawe, jaki sport uprawia.
- No w sprawie treningu. Ogłoszenie w gazecie znalazłem i chciałbym trochę potrenować - wyjaśniam.
- Aha, to - nareszcie zaklinało. Nie wspomina o tym w ogłoszeniu, ale pewnie jest blondynką. Ha, nordycka piękność. Może Szwedka? W takim razie po treningu poszlibyśmy do sauny - rozmarzam się.
- No więc jak z tym treningiem? - dopytuję.
- No dobra. To jest na Wimbledonie i kosztuje 60 funtów za godzinę - pada konkretna odpowiedź.
- O, to drogo. Ale pewnie jesteś profesjonalistką - pocieszam właściwie sam siebie.
- No, coś w tym stylu - pada z lekkim wahaniem.
- A co moglibyśmy potrenować? - przechodzę do sedna.
- No... seks chyba, nie? A co byś chciał? - głos jest nieco zaskoczony.
- Ach, seks - nie to, żebym był zawiedziony. - Myślałem, że jak na Wimbledonie, to jakiś tenis może. To nie będzie sportu?
- No sport też może być, jak chcesz - dziewczyna jest bardzo układna. Ciekawe czy w realu też się tak fajnie układa.
- No bo mnie by o to chodziło, żeby w tym jednak było nieco sportu.
- To znaczy co?
- No ja tenisistki lubię. Chciałbym, żeby dziewczyna miała taką króciutką podfruwającą spódniczkę, jak na korcie noszą, i takie długie podciągnięte białe podkolanówki.
- Aha, to chcesz, żeby dziewczyna się tak ubrała, tak?
- Tak.
- Dobra, nie ma sprawy.
- Tylko że ja bym jeszcze chciał, żeby ona miała rakietę tenisową - tu zaczynam być nieco zakłopotany. - I żeby mi tą rakietą... no... no wiesz - cały pokrywam się pąsem.
- Nie, co? - dociekliwość dziewczyny jest bezlitosna, choć jak najbardziej profesjonalna i na miejscu. Nie chcemy żadnych niedomówień.
- No żeby mi tą rakietą dała w pupę.
Zapada chwila milczenia.
- No, ale my nie mamy rakiet - zauważa rzeczowo moja rozmówczyni. - Chyba że dziewczynie zasponsorujesz - proponuje przytomnie.
- No to świetnie. Czyli, że jak przyjadę z rakietą, to nie ma sprawy? - raduje się serce, raduje się dusza, gdy na wojenkę ułan z szablą rusza.
- Tak - potwierdza oblubienica.
- A czy to by coś dodatkowo kosztowało?
- Nie no, to będzie gratis.
Świetnie. Czyli trening za darmo. Tylko za seks trzeba płacić. Uwielbiam sport! Uwielbiam wielki tenis! Nie mogę się doczekać rozgrywek Wimbledonu!
Jaromir Rutkowski
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.