Niezdobyty dotąd głaz "Kheops assis" pokonany przez jednego z najsłynniejszych "bulderingowców" pokonał właśnie.
Jednym z najsłynniejszych rejonów boulderowych na świecie jest znajdujące się niedaleko Paryża Fountainebleau. Słynie ze wspaniałych skałek idealnie nadających się do sportowej wspinaczki. "Kheops assis" był jednym z głazów, który uchodził dotąd za niepokonany. Tak było do 2 kwietnia tego roku, kiedy zajął się nim Amerykanin Dave Graham. Po paru miesiącach przygotowań udało mu się wreszcie przejść po ścianie, po której nikt dotąd nie przeszedł.
Bez sprzętu
Bouldering to wspinaczka bez asekuracji. Nazwa tego sportu pochodzi od angielskiego słowa "boulder", co oznacza "głaz". Do wspinaczki bulderowej nie potrzebna jest duża ilość sprzętu, co sprawia, że jest on jej najtańszą formą. Zawodnicy uprawiający tę dyscyplinę nie używają lin chroniących przed upadkiem, ale też najczęściej nie wspinają się na duże wysokości, a tylko na takie, z których ewentualny upadek (czy zeskoczenie) nie byłby nazbyt groźny. Z tego względu uznaje się go za dyscyplinę stosunkowo bezpieczną - co nie znaczy, że możemy sobie pozwolić na zapominanie o zasadach bezpieczeństwa!
Nie oznacza to również, że bouldering należy do sportów łatwych - przeciwnie: zwykle ściany, na które należy się wspiąć umożliwiają jedynie kilka ruchów. Miejsc, gdzie można włożyć rękę albo nogę jest naprawdę niewiele. Wspinaczka taka wymaga zatem sporej siły maksymalnej. To jest dopiero egzamin sprawnościowy.
Utrudnić sobie życie
Fenomenem tego sportu jest fakt, że wspinacz świadomie doszukuje się trudności i zmaga się z nimi, zaś głaz, na który wejść można prostą drogą próbuje pokonać w najtrudniejszy z możliwych sposobów. W boulderingu celem nie jest bowiem tylko pokonanie skalnego bloku, lecz ciągłe zmaganie się z tworami natury i przezwyciężanie własnych ograniczeń.
Często, by zabezpieczyć się przed skutkami upadków, wspinacze stosują przenośne materace zwane potocznie kraszpadami. Są one kładzione w miejscach, na które można upaść. Takie miejsce należy uprzednio oczyścić z niebezpiecznych konarów lub kamieni. Dopuszczana jest też tak zwana asysta, czyli asekuracja głowy lub górnych partii ciała przez towarzyszącego wspinaczowi partnera. Czynność ta zwana spottingiem, polega na pilnowaniu, aby upadający "bulderingowiec" nie uderzył o ziemię w jakiś niefortunny sposób.
Początkujący bez szans
Takie wspinanie jest o wiele bardziej widowiskowe, ze względu na wręcz ekwilibrystyczne formy ruchu. Wspinaczka bulderingowa ma raczej charakter siłowy, w przeciwieństwie do tej dokonywanej przy użyciu liny, która zazwyczaj w uproszczeniu jest raczej wspinaniem wytrzymałościowym.
Mówi się, że człowiek w ogóle nieprzygotowany do wspinaczki jest w stanie pokonać pewien określony odcinek przy użyciu liny, natomiast w boulderingu nie ma szans. Tu już potrzebny jest trening i doświadczenie, bez których nie można pokonać nawet niewielkich skał. Jednak, wbrew pozorom, nie jest to typ sportu ekstremalnego dostępny tylko dla mężczyzn - okazuje się, że kobiety z powodzeniem mogą próbować sił w tym niełatwym zmaganiu.
Wspinacz świadomie doszukuje się trudności i zmaga się z nimi, zaś głaz, na który wejść można prostą drogą próbuje pokonać w najtrudniejszy z możliwych sposobów

Za ojca chrzestnego boulderingu i zarazem jego wielkiego popularyzatora uważa się Anglika - Johna Gilla. W latach siedemdziesiątych minionego wieku swoje doświadczenia zamieścił on w artykule "Sztuka boulderingu". Gill porównał ten sport do gimnastyki, twierdząc, że podobnie jak w gimnastyce największe spełnienie uzyskuje się po pięknym stylowo przejściu.

"HighBall" to bardziej ryzykowna odmiana boulderingu. Jest to tzw. "bouldering wysokiego ryzyka", który - jak sama nazwa wskazuje - może być groźny dla zdrowia, a nawet życia. Polega on na wspinaniu się na bardzo wysokie głazy, dochodzące nawet do 10 metrów, z których niekontrolowany upadek może oczywiście skończyć się tragicznie.

Mówi się, że człowiek w ogóle nieprzygotowany do wspinaczki jest w stanie pokonać pewien określony odcinek przy użyciu liny, natomiast w boulderingu nie ma szans. Tu już potrzebny jest trening i doświadczenie, bez których nie można pokonać nawet niewielkich skał.
Jacek Papis
j.papis@laif.co.uk
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.