Jedna na cztery aborcje na terenie Anglii i Walii miałyby być wykonywane na życzenie kobiet z Europy Wschodniej – ogłosiły brytyjskie media.
Oznaczałoby to, że rocznie poddaje się tutaj temu zabiegowi prawie 50 tysięcy kobiet z nowych krajów członkowskich Unii Europejskiej. Jak jest naprawdę?
Początek prasowym spekulacjom dał materiał BBC News zatytułowany „Ciąże imigrantek rujnują NHS”. Publikacja dotyczyła obciążenia, jakim dla angielskiej służby zdrowia mają być kobiety przybyłe w ostatnim okresie na Wyspy z krajów Europy Wschodniej.
- To ogromne wyzwanie dla NHS oraz rządu i ministrów – komentowała Anne Furedi, dyrektor generalna BPAS, dawniej British Pregnancy Advisory Service, jednej z największych brytyjskich organizacji non profit zajmującej się doradztwem kobietom w sprawach niechcianych ciąż i zabiegów ich przerywania. – Władze muszą zacząć konstruować budżet służby zdrowia w oparciu o aktualne potrzeby społeczeństwa. Jeżeli mamy do czynienia z rosnącą liczbą młodych i płodnych mężczyzn i kobiet, to należy zapewnić odpowiednie fundusze na ich zabiegi medyczne – stwierdziła.
Bez zasiłku nie urodzę
Dla zilustrowania sytuacji podano przykład miasta Luton.
- Odnotowaliśmy wzrost liczby pacjentek z Europy Wschodniej – potwierdziła Lisa Cunnigham, szefowa lokalnego oddziału BPAS w Luton. – Niektóre z nich mówiły, że chciałyby urodzić, ale ponieważ są w kraju od niedawna, nie przysługują im żadne zasiłki. To smutne, że dużą rolę odgrywa tu czynnik finansowy – stwierdziła.
- Liczba przypadków, z którymi musimy dawać sobie w tej chwili radę, dwukrotnie przewyższa przewidywania dla dotychczasowego profilu demograficznego pacjentów z naszego rejonu – mówi ginekolog i specjalistka od prowadzenia ciąży z zespołu przychodni lekarskich Lea Vale Medical Group, Nina Pearson. Dalej znaleźć można nieprzypisany nikomu jako cytat ustęp głoszący: „Jedna na cztery kobiety decydujące się w ramach usług tej przychodni na aborcję pochodzi z Europy Wschodniej. Dane te znajdują potwierdzenie w relacjach także innych ośrodków medycznych” . Zważywszy, że na terenie Anglii i Walii dokonuje się rocznie 186 tysięcy zabiegów, prawie 50 tysięcy z nich przeprowadzano by na życzenie imigrantek z Europy Wschodniej właśnie. Skąd jednak pochodzą te szacunki?
- Zabiegi przerywania ciąży mogą być przeprowadzane w Anglii bezpłatnie w ramach ubezpieczenia National Health Service – informuje Rebecca Findlay z Family Planning Associacion, niezależnej organizacji zajmującej się pomocą w planowaniu rodziny. Według niej około połowa zabiegów wykonywana jest jednak nie w placówkach NHS, ale w ramach kontraktów zewnętrznych w klinikach takich organizacji, jak BPAS czy Marie Stopes International. Oprócz tych zakontraktowanych przez NHS, organizacje te wykonują dodatkowo również odpłatnie zabiegi na zlecenie prywatne.
- Jakiekolwiek prezentowane przez te organizacje dane mogą dotyczyć jedynie pacjentek obsługiwanych przez nie – konkluduje.
Aborcyjna turystyka
Sama szefowa BPAS w Luton była niedostępna.
- Wypowiedź naszej pracownicy została wyrwana z kontekstu – tłumaczy cytowaną przez BBC wypowiedź szefowej oddziału w Luton Laura Riley, rzeczniczka organizacji. Miała ona według niej powiedzieć tylko dla zilustrowania sytuacji, że przykładowo w ciągu ostatnich kilku dni jedna na cztery odwiedzające ją w celu porady dotyczącej przerwania ciąży kobiety pochodziły z Europy Wschodniej.
- Dane przedstawione w materiale BBC są przybliżone, oparte jedynie na subiektywnych obserwacjach, poza tym pochodzą wyłącznie z jednego rejonu, w tym wypadku Luton. W żadnym razie nie odzwierciedlają więc tendencji ogólnokrajowych – tłumaczy. Według niej, w przypadku zabiegów medycznych nie ma znaczenia informacja o kraju pochodzenia pacjentki. Odnotowywany jest jedynie kraj stałego zamieszkania. Polki mieszkające na terenie Anglii byłyby więc zawarte razem z obywatelkami brytyjskimi w grupie tak zwanych rezydentek.
- Mamy też pacjentki przyjeżdżające na zabieg z zagranicy. Wśród nich dominują Irlandki i Włoszki, bo w tych krajach aborcja jest niedozwolona – informuje.
Informacje te potwierdza rzeczniczka innej największej organizacji działającej na rzecz prawa kobiet do świadomego wyboru ciąży, Marie ???????? Stopes International.
- W przypadku zabiegów, które wykonujemy, nie prowadzimy ewidencji kraju pochodzenia pacjentki – informuje Karoline Elliot, rzeczniczka. Pacjentki rejestrowane są jedynie z uwzględnieniem kraju stałego zamieszkania, więc Polki żyjące w Anglii są po prostu zapisane jako pacjentki pochodzące z tego rejonu. Odnosi wrażenie, że nastąpił wzrost liczby pacjentek urodzonych w Europie Wschodniej korzystających z usług centrów medycznych jej organizacji. Przypisuje to jednak po prostu napływowi na Wyspy dużej liczby kobiet z tego rejonu i nie sądzi, aby liczba przeprowadzanych na ich życzenie aborcji była nieproporcjonalnie wyższa do średniej ogółu społeczeństwa.
W taki sposób pacjentki ewidencjonowane są też przez NHS, informuje rzeczniczka brytyjskiego ministerstwa zdrowia.
Miało wyjść inaczej...
Według ostatniego dostępnego raportu Departamentu Zdrowia z 2005 roku w Anglii i Walii przerwanie ciąży wykonano na 7 937 kobietach niezamieszkujących na stałe w tych krajach. 70 procent z nich stanowiły pacjentki z Republiki Irlandii, prawie 15 procent z Irlandii Północnej. Trzecią pozycję, z niespełna 3 procentami, zajęły Włoszki. Polek było 11, stanowiły więc 0,1 procentu zabiegów wykonanych na obcokrajowcach. Dane te nie uwzględniają jednak Polek mieszkających w Anglii i Walii na stałe.
Cytowana w materiale BBC lekarka z Lea Vale Medical Group, Nina Pearson, również była niedostępna. Głos zabrała jednak menedżer tego ośrodka medycznego.
- Potwierdzam, że 80 procent nowych pacjentek rejestrujących się w naszym ośrodku to kobiety pochodzące z Europy Wschodniej – mówi Bernie Naughton. Nie chce jednak podawać, jaka część wykonywanych za pośrednictwem jej ośrodka aborcji jest na życzenie poszczególnych narodowości.
- Nie chcę, aby wzbudzało to jakiekolwiek kontrowersje – tłumaczy. Według niej media posłużyły się wyrwanymi z kontekstu wypowiedziami, które miały dotyczyć czegoś zupełnie innego. - W ogóle mamy tu już dosyć całej tej sprawy. Chcieliśmy pozytywnego dialogu na temat tego, w jaki sposób przeorganizować opiekę medyczną, żeby służyła dobrze każdej społeczności. Nie chcemy być kojarzeni jako ośrodek specjalizujący się w przerywaniu ciąży – stwierdza z naciskiem.
Według danych udostępnionych BBC przez lokalną BPAS przeprowadziła ona w Luton w zeszłym roku 663 zabiegi przerwania ciąży.
Jaromir Rutkowski
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: aborcja, usuwanie ciąży, przerywanie ciąży, kliniki aborcyjne, aborcyjna turystyka