Zamiast tegorocznego rajdu Dakar, który w ostatniej chwili został odwołany, kibice muszą się zadowolić kilkoma mniejszymi rajdami i czekać na to, co stanie się za rok.
Tegoroczny Dakar odwołany został po raz pierwszy w swojej trzydziestoletniej historii. Dla kierowców, którzy do startu w nim przygotowali się przez rok był to nie lada cios. Podobnie zresztą dla kibiców, którzy takiego obrotu sprawy zupełnie się nie spodziewali. Wszystko było już gotowe. Kierowcy ruszyć mieli 5 stycznia z Lizbony. Tymczasem dosłownie w przeddzień imprezy francuski organizator wyścigu, Amaury Sport Organisation, ogłosił nagle, że w tym roku rajd nie odbędzie się z powodu zagrożenia terrorystycznego na terytorium Mauretanii. Polskie barwy w tegorocznej edycji reprezentować miały trzy zespoły - Orlen Team, Diverse Extreme Team oraz RMF FM Land Rover Team. W sumie na rajd do Lizbony przyjechało 14 zawodników, a także liczna grupa mechaników, asystentów, dziennikarzy, członków zespołów oraz oczywiście kibiców.
Pustynni terroryści
To właśnie w Mauretanii zlokalizowane było 70% odcinków specjalnych tegorocznej edycji Dakaru. A.S.O. podjęło trudną decyzję o jego odwołaniu po konsultacji z francuskim rządem, a szczególnie z francuskim ministerstwem spraw zagranicznych. Faktycznie, nie miało ono jednak innego wyjścia, gdyż z opieki nad zawodami wycofała się firma ubezpieczeniowa. W oficjalnym komunikacie napisano: "Gdyby cokolwiek się wydarzyło na trasie rajdu, ASO musiałoby ponieść wszelkie tego konsekwencje. Na terenie Mauretanii grasują uzbrojone bojówki, a nawet zamachowcy samobójcy. Względy ekonomiczne nie mogą wziąć góry nad ludzkim życiem". O tym, że z terrorystami nie ma żartów świadczy zresztą fakt, że niespełna dwa tygodnie wcześniej, dokładnie w Boże Narodzenie, zbrojna bojówka powiązana z Al-Kaidą zamordowała tam czwórkę francuskich turystów. Odwołanie rajdu spowodowało ogromne rozczarowanie wśród sportowców. Jednym z kierowców, którzy przybyli do Lizbony by wystartować w zawodach, po czym musieli odjechać z kwitkiem, był polski zawodnik - Albert Gryszczuk. Choć ma on świadomość, że w Mauretanii faktycznie groziło kierowcom niebezpieczeństwo, to uważa, że powinny odbyć się przynajmniej europejskie i marokańskie etapy rajdu.
Innego zdania jest z kolei David Casteau, jeden z faworytów do zwycięstwa wśród motocyklistów. Uważa on, że Dakar bez etapów mauretańskich nie byłby już tym samym rajdem.
Prawie jak Dakar
Po odwołaniu rajdu organizatorzy postanowili jednak kontynuować go w nowej formule nazwanej "Dakar Series". Amaury Sport Organisation ogłosił, że pierwszy z odcinków "serii" odbędzie się na Węgrzech. Nowy "mini Dakar" wyruszy już 20 kwietnia z Budapesztu. Na terenie Węgier znajdować będą się cztery pierwsze odcinki wyścigu, który z kolei przeniesie się na terytorium Rumunii. Trzy kolejne etapy prowadzić będą przez tereny Siedmiogrodu, po czym cała impreza zakończy się znowu na Węgrzech - w Balatonfüred nad Balatonem. Zmagania kierowców na trasie węgiersko-rumuńskiej potrwać mają tydzień. Organizatorzy zapewniają, że trasa pierwszej z serii "małego Dakaru" będzie bardzo zróżnicowana. Niemal połowę z przewidzianych 3 tyś. kilometrów stanowić będą odcinki specjalne. Podobno pomysł ten uzyskał już poparcie wszystkich najważniejszych teamów rajdowych, takich jak BMW, Mitsubishi, Volkswagen, Schlesser oraz KTM. Projekt "Dakar Series" nie jest pomysłem wymyślonym na prędce. Koncepcja tego typu rajdów była przygotowywana już wcześniej z myślą o młodszych i mniej doświadczonych zawodnikach. "Rajdowe serie" ruszyć miały od roku 2009, jednak po odwołaniu najważniejszej imprezy rajdowej świata, wcielanie pomysłu w życie zostało przyspieszone.
Rajd Atacama
Po odwołaniu Dakaru rozważano różne warianty. Wśród potencjalnych projektów zastanawiano się nad poprowadzeniem trasy przyszłorocznego rajdu z Tunezji, przez Libię, Egipt, Angole aż do RPA. Ostatecznie zwyciężyła jednak koncepcja południowoamerykańska. Rząd Chile złożył organizatorom oficjalną propozycję i została ona przyjęta. 3 stycznia 2009 roku kierowcy ruszyć mają ze stolicy Argentyny - Buenos Aires. Dalej skierują się na południe, na pustynię Atacama, a następnie jechać będą wzdłuż Pacyfiku przez terytorium Chile, zanim przez góry nie wrócą z powrotem do Buenos Aires. Przejadą w ten sposób 9 tysięcy kilometrów. Trasa podzielona będzie na 14 odcinków specjalnych, z których 9 znajdować się będzie na terytorium Argentyny a 5 - na obszarze Chile. Na metę dotrą 18 stycznia 2009 roku. W zgłaszaniu się do rajdu pierwszeństwo będą mieli ci, którzy nie wystartowali w Dakarze. Miejmy nadzieję, że zobaczymy tam też wielu naszych zawodników. (JP.)
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: rajd Dakar, Orlen Team, Diverse Extreme Team, RMF FM Land Rover Team, Pustynni terroryści, oidwołany rajd Dakar, Rajd Atacama