To ostatnio jedno z najgłośniejszych nazwisk w Polsce. Isis Gee przeszła właśnie ze swoją piosenką "For Life" do finału Eurowizji. Niektórzy twierdzą, że kiedyś była mężczyzną. Z "Laifem" rozmawia o swoich oczekiwaniach i planach na przyszłość.
Joanna Berendt
j.berendt@laif.co.uk
Co dla ciebie oznacza reprezentować Polskę na Eurowizji?
- Czuję się nieprawdopodobnie zaszczycona mogąc reprezentować Polskę w finale Eurowizji. Myślę, że to ogromny przywilej dla artysty móc tworzyć niezależnie od kraju, w którym się znajduje i przekazać słowa miłości do słuchaczy z całej Europy. To przeżycie jest dla mnie szczególnie ważne, jako że piosenkę, z którą występuję, napisałam specjalnie dla mojego męża. To dla niego przeprowadziłam się do tego pięknego kraju, jakim jest Polska.
"For Life" nie mieści się do końca w konwencji Eurowizji. Na scenie występujesz z akompaniamentem czterech skrzypaczek i pianisty. Myślisz, że to może ci pomóc wygrać ten konkurs?
- Bardzo ciężko przewidzieć rezultat konkursu. Eurowizja to prawdziwa loteria. Mój przekaz jest bardzo prosty - chcę rozesłać jak najwięcej ciepła i światła do ludzi z całej Europy. Mam nadzieję, że wszyscy to poczują.
Jakie są twoje oczekiwania wobec konkursu? Czy pewnie się czujesz po półfinale?
- W zasadzie nie mam żadnych oczekiwań. Jestem tu, w Belgradzie, by godnie reprezentować Polskę i spróbować dotrzeć do jak największej grupy ludzi ze swoją muzyką. Już sam fakt, że tu jestem, jest dla mnie ogromnym zaszczytem. Czułam mnóstwo pozytywnej energii w czasie koncertu półfinałowego od ludzi zebranych na sali i bardzo mi to pomogło. Mam nadzieję, że tak samo będzie w sobotę!
Po twoich występach na Wyspach pojawiły się pogłoski, że największe irlandzkie wytwórnie płytowe zainteresowane są współpracą z tobą. Czy ty byłabyś skłonna dla kariery przenieść się gdzieś indziej?
- Rzeczywiście, jest kilka projektów, nad którymi obecnie pracujemy i zaangażowane są w nie także inne kraje. Ostatnio otrzymałam zaproszenie, by wspólnie nagrać album z Kiki Lesandric. Jest on niesamowicie utalentowanym serbskim kompozytorem, który współpracuje między innymi z Brianem Adamsem. Byłabym również bardzo szczęśliwa, gdybym mogła wystąpić ponownie w Wielkiej Brytanii. Atmosfera i ludzie w Londynie byli absolutnie fantastyczni i już nie mogę się doczekać, aż ponownie będę miała szansę zagrać na Wyspach.
Współpracowałaś z największymi producentami i kompozytorami, jak Steve Dorff, Simon Gogerly czy KK. Jak to się stało, że nie jesteś ciągle międzynarodową gwiazdą?
- Przeprowadziłam się do Polski, by być z moim mężem, który jest Polakiem. Miłość i rodzina są dla mnie dwiema najważniejszymi rzeczami. Rzeczywiście, Simon Gogerly pomógł mi przy moim debiutanckim albumie "Hidden Treasure" oraz przy mojej eurowizyjnej piosence "For Life". Jest także moim bardzo dobrym przyjacielem i niewiarygodnie utalentowaną osobą. Mam nadzieję, że w przyszłości będę miała jeszcze okazję z nim współpracować.
Co chciałabyś powiedzieć na koniec naszym czytelnikom?
- Chciałabym podziękować wszystkim Polakom w Wielkiej Brytanii za ich wsparcie! Proszę, trzymajcie za mnie kciuki w czasie finału Eurowizji w sobotę!
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.