Jedna z brukowych gazet opublikowała jakiś czas temu "wstrząsający" raport na temat spożycia narkotyków w ekskluzywnym klubie Boujis, którego notoryczną klientelą jest między innymi dwójka ulubionych przez media brytyjskich królewiąt.
Reporter zakradł się sobotnią nocą do toalet w tym przybytku, a następnie przeprowadził inspekcję powierzchni płaskich wewnątrz kabin. Ze zgrozą odkrył za pomocą chemicznego testera, że znajdują się na nich ślady kokainy. Ślady były tak pokaźne, że można by założyć, że jeśli ktoś wylizałby klapę od sedesu, spłuczkę, lub znajdująca się nad nią półkę, mógłby właściwie zaoszczędzić na zakupie środków odurzających od dealera. Właściwie nie wiadomo, dlaczego na wyposażeniu tak luksusowej toalety, obok wazonu świeżo ściętych kwiatów, perfum i talerzyka z płatkami róży, nie ma jeszcze kryształowych lusterek z przetasowanymi ścieżkami pyłu, czekających na zblazowanych bywalców.
Trzeba było aż tego dziennikarskiego "odkrycia", żeby policja zapowiedziała wreszcie, że podejmie przeciw temu zjawisku akcję i będzie kontrolować dyskoteki dla elity na terenie Kensington i Chelsea przez najbliższe pół roku. Wizja przedstawia się dość dramatycznie: książę Harry i William pląsają sobie beztrosko po parkiecie w towarzystwie Kate Moss i Paris Hilton. Lśnią brylanty, kryształowe kielichy i złote pudernice. Oko poraża biel gorsów oraz lśniąca czerń smokingów i lakierek. Nagle do sali wdziera się brygada antyterrorystów w kamizelkach kuloodpornych, z karabinami i psami wąchaczami. Książę William, gwałtem ściągnięty z sedesu i w pozycji rozkrocznej przyparty do ściany, usiłuje ręką podtrzymać spodnie, których nie zdążył zapiąć. Musi jednak podnieść ręce do góry, a rewizja osobista obejmie tym razem penetrację również tych najintymniejszych części królewskiego ciała.
Myliłby się ten, kto spodziewałby się, że w demokratycznym kraju, gdzie wszyscy są równi, tak właśnie wyglądać będzie antynarkotykowa akcja policji na salonach. Nic z tego. Kontroler policji przyjdzie po prostu od czasu do czasu z testerem sprawdzić, czy odkryje w toalecie kokainowy kurz. Jeśli tak, zgani obsługę lokalu. No cóż, takich kontroli życzylibyśmy sobie wszędzie, zwłaszcza w publicznych toaletach. Skutek może być bowiem bardzo pozytywny - będzie czyściej, bo obsługa przetrze sedes po każdym kliencie.
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: Londyn, Klub Boujis, Kensington, Chelsea, książę Harry, Książę William, Kate Moss, Paris Hilton.