Jeżeli zdarzyło ci się usłyszeć od znajomego Brytyjczyka tajemniczy skrót "SOB" albo "STFU" - wiedz, że twój rozmówca nie był dla ciebie zbyt uprzejmy.
Od dobrych kilkunastu lat Anglicy cierpią na uciążliwą dla obcokrajowców i - zdaje się - nieuleczalną chorobę. Opanowała ich mania tworzenia wszelkiego rodzaju skrótów językowych. Wcześniej taki proces zachodził tylko w wypadku języka mówionego, gdzie połykanie całych sylab od dawna było na porządku dziennym. Z czasem jednak zwyczaj przeniósł się na grunt języka pisanego.
Wszystko prawdopodobnie zaczęło się od wojskowych. Sprawność każdej armii zależy między innymi od zrozumiałości wydawanych komunikatów - a często też od odpowiedniego tempa ich wypowiadania. Chyba nikt nie wyobraża sobie, że dowódca przekazuje swoim podwładnym komendę "Panowie, najwyższy czas ruszyć do ataku". Samo "do ataku" w zupełności wystarczy. Anglicy okazali się jednak jeszcze bardziej radykalni - zamiast prostego słowa "attack" używają skrótu - ATK. Nie mówiąc o nazwach wszelkich urządzeń i pojazdów wojskowych - jeżeli sam skrót składa się nawet z 10 liter, trudno się dziwić, że jest stosowany.
| Kathleen, Londyn:
- Nie mam mojego ulubionego skrótu, ale wiem, który mnie najbardziej denerwuje. Wszelkie notatki, które szef zostawia nam w pracy, opatruje dopiskiem "ASAP" (as soon as possible - jak tylko możliwe), podobnie jest z mailami, które do nas wysyła. Po prostu obłęd!
- Mnie w ogóle bawią wszelkie skrótowe wybryki. One sprawiają, że nawet jeśli chcesz powiedzieć komuś coś bardzo ostrego, możesz to zrobić w miarę. Takie STFU dajmy na to jest dużo mniej agresywne niż pełna fraza...
- Mnie strasznie denerwuje ten angielski zwyczaj. Moja rodzina pochodzi z Indii, więc angielski to nie jest mój pierwszy język. Czasem nie jest łatwo zrozumieć, o co chodzi. |
Za przykładem wojskowych szybko poszli politycy, stosując tylko skróty nazw swoich organizacji, a z czasem także producenci różnego rodzaju sprzętów elektronicznych. Żargon komputerowy pełen jest skrótów, których znaczenie są w stanie odgadnąć jedynie wtajemniczeni. Za przyczyną języka angielskiego "zaraza" skrótów rozprzestrzeniła się po wszystkich kontynentach wraz z nazwami takimi, jak IBM czy CD-ROM - nie wszyscy już dzisiaj wiedzą, że za tymi kilkoma literami kryją się określone nazwy. A ci, którzy wiedzą, bardzo rzadko potrafią je rozwinąć.
Skróty pojawiły się też w języku, którego Brytyjczycy używają na co dzień. Gdy wielkimi krokami zbliżał się Y2K (Year 2000) dzięki Internetowi mieszkańcy wielu krajów mogli dowiedzieć się, że odtąd słowa dla ciebie - for you - zastępuje w języku angielskim skrót 4U. Ten bazowany na podobnej wymowie dwóch wyrazów żart wkrótce pociągnął za sobą kolejne, jak IOU - I owe you (jestem ci dłużny) czy ICQ - I seek you (szukam cię). Z czasem użytkownicy języka angielskiego nabrali na tyle dużej sprawności w tej kwestii, że dziś potrafią układać całe zdania wykorzystując same tylko pierwsze litery używanych wyrazów (jak WYGIWYS - what you get is what you see - dostajesz to, co widzisz) albo fonetyczne brzmienie pojedynczych głosek - OY812 - oh, you ate one too? - oj, też zjadłeś jedno?
Jednak kogoś, dla kogo język angielski nie jest językiem rodzimym, takie zwyczaje mogą doprowadzić do szaleństwa. No bo skąd mamy wiedzieć, że ASAP oznacza as soon as possible (jak tylko możliwe), AKA - also known as (znany też jako), CY - calendar year (rok kalendarzowy), a WKYP - will keep you posted (będziemy cię informować listownie). Gdy zaś nad tym głębiej się zastanowić, człowiek nabierze nieufności do używanego języka. Okaże się bowiem, że TV to już nie tylko telewizor, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić - ale też transvestite. COLA natomiast już nigdy nie będzie zwykłą colą, jeśli dowiemy się, że oznaczać może cost of living adjustment (koszt dostosowania mieszkania). Z drugiej strony, czasem dany skrót może nas zaskoczyć pozytywnie i gdy wybierzemy się na wycieczkę do Egiptu CIA, z którym zapewne będziemy mieli do czynienia, nie będzie tropiącą nas amerykańską agencją wywiadowczą a kairskim lotniskiem międzynarodowym (Cairo International Airport).
Złośliwi twierdzą, że takie działania osób, dla których język angielski jest językiem ojczystym, są wymierzone przede wszystkim w obcokrajowców - skróty zrozumiałe tylko dla niektórych, zdecydowanie dają im przewagę nad osobami, które takiej wiedzy nie posiadają. Pozwalają dyskretnie porozumieć się - ale i wyzwać, jeśli przyjdzie na to ochota. Jeśli więc usłyszysz na ulicy rzucone w twoją stronę hasło: STFU - wiedz, że właśnie w bardzo niewybredny sposób kazano ci zamilknąć (shut the fuck up). Zastanów się wtedy, czy lepiej wyjdziesz na posłuchaniu ukrytego przekazu czy przygotowaniu stosownej riposty
JC
| Najdłuższy znany skrót językowy - pochodzi z języka radzieckiego. Składa się z 54 liter i w transkrypcji z cyrylicy na czcionkę łacińską wyglądałby następująco: NIIOMTPLABOPARMBETZHELBETRABSBOMONIMONKONOTDTEKHSTROMONT. Oznaczał jedno z sowieckich laboratoriów materiałów budowlanych działających przy Akademii Budownictwa i Architektury ZSRR. Najdłuższy znany skrót w języku angielskim nie może się z nim równać - składa się zaledwie z 22 liter. |
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: skróty, skróty językowe, język angielski