Wśród zawodów powodujących najwyższy poziom stresu większość z nas wymieniłaby pilota samolotu, do którego kabiny dobija się Bin Laden, żołnierza na polu walki lub w koszarach podczas fali, chirurga, który drżenie ręki prowadzącej skalpel wokół guza mózgu uśmierza szklaneczką odkażającego spirytusu, dziennikarza bezustannie udającego, że się zna, gdy tak naprawdę jest słoniem daltonistą...
Wśród zawodów powodujących najwyższy poziom stresu większość z nas wymieniłaby pilota samolotu, do którego kabiny dobija się Bin Laden, żołnierza na polu walki lub w koszarach podczas fali, chirurga, który drżenie ręki prowadzącej skalpel wokół guza mózgu uśmierza szklaneczką odkażającego spirytusu, dziennikarza bezustannie udającego, że się zna, gdy tak naprawdę jest słoniem daltonistą... W gruncie rzeczy najbardziej stresująca jest zawsze ta praca, którą akurat wykonujemy. Jeśli pomiędzy zmianami zdarza nam się mieć nieco więcej czasu, niż tylko tyle, aby opędzić najbardziej fizjologiczne z potrzeb, zasiadamy przed szklanym ekranem i się relaksujemy. Do głowy nam nie przyjdzie, że robimy w istocie najbardziej stresującą rzecz pod słońcem. Nie dla nas wszakże stresującą, lecz dla osób za tą szklaną szybką dla nas dokazujących. Weźmy taką Britney Spears. Jakież przecudnie słodkie i niewinne dziewczę ongiś z niej było. Wytrwała w dziewictwie aż do czasu, gdy po raz pierwszy musiała wygrać casting. A i wtedy popadła od razu w uczucie szczere i dozgonne, które pierzchło dopiero na bankiecie oblewającym jej sukces, na którym skąpała się w szampanie i w naturalny sposób oddać musiała się temu, kto ją z niego wyłowił. A dziś? Spójrzcie, kartofle kanapowe. Podziergana cała i wyłysiała ze zgryzoty. Za każdym razem, draniu, gdyś w audiotele wybierał jej hicior do wyemitowania, w jej emaliowanych zębach z porcelitu chrzęścił nerwowo podgryzany akrylowy tips. Ostatnio świat okrążyła wiadomość, że również jej finanse sięgnęły dna. Kompulsywnie rozchlapała jedenaście spośród szesnastu milionów, na jakie szacowana była jej fortuna. Na hotele, prezenty, kluby, podróże... A co miała biedna robić - w hostelu młodzieżowym się zatrzymywać? Ukochanym krem do golenia i skarpetki zamiast ferrari kupować? A wszystkiemu to wy, wy kochani, zawiniliście! To wasze zainteresowanie jej osobą doprowadziło ją do tego załamania nerwowego - presja waszych oczekiwań i perwersyjne żądanie ciągłych sensacyjnych zwrotów akcji w jej życiu, jakby to była "Niewolnica Izaura", a nie losy zwykłej dziewczyny z zapyziałego południa Stanów.
A Robbie Williams? Gdzież to dziecię beztroskie z "Take That", błyskające z oczu zawadiackim "wszyscy będziecie moi"? Dziś, ledwie po trzydziestce, nosi pod oczami wory trosk, a ze zmatowiałego spojrzenia wyziera desperackie "czego jeszcze chcecie". Przez jakiś czas upodobał sobie ekstasy jako środek antydepresyjny. Łykał drops za każdym razem, gdy na twoje życzenie puszczali w radiu jego piosenkę. Tak zajechaliście jego przeboje, że wylądował w klinice psychiatrycznej. Wyszedł z dołka, ale dzięki dropsom tym razem legalnym, których na skutek waszego obsesyjnego nim zainteresowania musiał brać więcej i więcej, aż w końcu łykając je całą garścią przed kolejnym wkroczeniem na czerwony kobierzec zadławił się i... znowu trafił na odwyk.
Ostatnia wieść to ta o Michaelu Jacksonie, po tym, jak wasza wścibskość sprawiła, że odpadają mu członki ciała, jakby miał trąd, że kocha dzieci jak prawdziwa mama, teraz wreszcie - uczyniła z niego transwestytę, który melduje się w londyńskim hotelu w czerwonych szpilkach na stopach, słusznie mniemając, że jako seksowna brunetka ściągnie cokolwiek mniej uwagi niż jako niebieskawy ufok.
Kochani, zlitujmy się nad nimi biednymi. Wyłączmy telewizory i radia, w koszu niech wylądują kolorowe brukowce, jak ten, który macie w dłoniach. Niech gwiazdy mają wreszcie święty spokój i żyją szczęśliwie w zapomnieniu. Nareszcie będą mogły, jak my wszyscy, pochlipywać w poduszkę, gdy pokłócą się z miłością lub ktoś na nie źle spojrzy na ulicy, zamiast robić z tego wielkie show.
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: stres, sława, ss, Robbie Williams, Take That, Michael Jackson, dziewictwo, Britney Spears