Wielka Brytania postanowiła pójść z duchem czasu. Setki praw zapisanych w sławnych wyspiarskich kodeksach, które już się zdezaktualizowały, zostało usuniętych. Głowa Law Commission, Sir Terence Etherton stwierdził, że uaktualnianie księgi praw zajęło zdecydowanie za dużo czasu. - Ludzie muszą wiedzieć, co im wolno, a czego nie.
Wielka Brytania postanowiła pójść z duchem czasu.
Setki praw zapisanych w sławnych wyspiarskich kodeksach, które już się zdezaktualizowały, zostało usuniętych. Głowa Law Commission, Sir Terence Etherton stwierdził, że uaktualnianie księgi praw zajęło zdecydowanie za dużo czasu. - Ludzie muszą wiedzieć, co im wolno, a czego nie. Zdecydowanie przepakowana Księga Statusów po prostu marnuje każdemu czas - skomentował decyzję Sir Etherton. Zostawiono zatem jedynie te, które mogą być dziś wykorzystane i "odnoszą się do naszych nowoczesnych czasów", jak mówi brytyjska Statute Book. Czy aby na pewno?
Precz z grajkami
Jedno z usuniętych praw wzbudza spore kontrowersje wśród mieszkańców centralnej części stolicy, czyli City of London. Prawo to zostało uchwalone w 1839 roku i stanowiło, że uliczni trubadurzy, których brzdąkanie przeszkadza okolicznym mieszkańcom, będą płacić grzywnę w wysokości 40 szylingów. Odnosiło się to głównie do kataryniarzy i grajków wykorzystujących instrumenty dęte. W związku z tym, że i dziś zdarzają się przygłuchawi muzykanci, prawo to powinno pozostać w mocy (według mieszkańców City). Inne prawo - najstarsze spośród wszystkich anulowanych, bo ustanowione w 1695 roku - zakładało, by na drogach Londyn-Harwich pobierane były od kierowców opłaty za przejazd. Robili to specjalnie wytypowani ludzie. Jeżeli ktoś próbował wymigać się od płacenia, karany był odpowiednią grzywną. Dziś już się tego nie praktykuje, bo przy wjazdach na płatne autostrady są kamery, które od razu wyłapują skąpych kierowców, którzy nie uiścili opłaty. Kolejne anulowane prawo odnosiło się do przestarzałych i niespełniających wymogów przytułków, które miały być zamykane. O tym prawie i takich przytułkach na Wapping pisał Charles Dickens w swojej książce z 1860 roku, pt. "Handlarz".
Pan czy sługa?
Prawo z 1792 roku zakazywało podawanie fałszywego statusu wobec urzędnika państwowego. Tak więc szlachcic nie mógł podawać się za służącego, a służący za arystokratę. To prawo oczywiście wyszło zupełnie z użytku w związku ze zmieniającą się strukturą społeczną i podziałem na klasy. Wśród usuniętych statusów pojawił się także dotyczący Polaków. Tzw. Law Commission of England and Wales oraz Scottish Law Commission usunęły Polish Resettlement Act z 1947 roku, który miał pomagać polskim uchodźcom albo w powrocie do ich ojczystego kraju, albo zasymilować się z brytyjską kulturą. Pod głosowanie, czy wykreślić stare prawa czy nie, zostanie przedłożonych także ponad 60 innych statusów.
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: Brytyjska księga zakupów, przestarzałe zapisy w prawie brytyjskim