Tylko dla Czytelników "Laifa" specjalnie z Polski, z pędzącego 150 km po autostradzie samochodu, legendarny Abra dAb opowiada, jaką niebieską pigułę łyknie przed swoim koncertem na Dzień Kobiet, jak dojrzał w ciągu ostatnich lat i dlaczego nigdy nie oddałby pieniędzy politykom.
Jesteś jednym z weteranów sceny hip-hopowej. Jak według ciebie zmieniła się ona na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat?
Abra dAb: Scena hip-hop nie zmieniła się aż tak bardzo. Nawet powiedziałbym, że jest mniejsze zainteresowanie mediów, sprzedaje się mniej płyt. Wartość merytoryczna nie poszła bardzo do przodu, ale nie oznacza to, że hip-hop się nie rozwija.
Czy uważasz, tak jak inni wykonawcy, że nadal jesteście wzorem do naśladowania dla młodzieży?
- Przyznam szczerze, że nie wiem, trudno mi powiedzieć na czym się teraz młodzież wzoruje. Ja już sam nie jestem młodzieżą. Nie wiem, kto teraz jest wzorem dla nastolatków.
Rapowałeś: "Rap to nie zabawa już, to nauka". Kiedy rap przestał być zabawą? I czego dziś uczy?
- Wszystko tłumaczę w swoich tekstach, wszystko jest w nich zawarte - należy się w nie wsłuchać i starać się zrozumieć o czym piszę. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że są one często pisane z przymrużeniem oka, nie na śmiertelnie poważnie. A rap stał się nauką, kiedy zaczął pojawiać się w podręcznikach do języka polskiego.
Znany jesteś z tego, że zawsze długo każesz czekać na swoje albumy, bo lubisz dopieszczać materiał. Co myślisz o wykonawcach, którzy potrafią wydać z pięć albumów w ciągu roku?
- Nie zawsze każę czekać długo na swoje albumy. Na przykład "Emisja Spalin" ukazał się półtora roku po "Czerwonym Albumie". Nie wydaje mi się, by był to szczególnie długi okres. Nie znam i nie słyszałem - oprócz zespołów disco polo - o artystach, którzy wydaliby pięć albumów rocznie. Nie chcę tego komentować, bo jaka jest ich wartość artystyczna, każdy wie. Nie zawsze jednak dużo oznacza źle. Są ludzie utalentowani, którzy po prostu pracują na wyższych obrotach.
Kiedy możemy spodziewać się kolejnego albumu? Są jakieś plany?
- Nowy album jest już w dużej mierze skończony. Aktualnie pracujemy nad brzmieniem, dogrywamy scratche, zaproszonych gości. Będzie to mój najnowszy solowy album pt. "Ostatni poziom kontroli" i pojawi się na wiosnę tego roku.
Na ostatniej płycie "Emisja Spalin", twoje teksty wyraźnie dojrzały - pisałeś m.in. o byciu ojcem. Myślisz, że wraz z tobą dojrzeli również twoi odbiorcy?
- Myślę, że tak. Jeżeli ktoś słucha mojej muzyki od kilku lat, musiał dojrzeć siłą rzeczy, dorosnąć razem ze mną. Jednocześnie ma nadzieję, że zdobywam nowych fanów, dla których moje ostatnie płyty są pierwszymi - i ci pewnie dojrzeją troszeczkę później.
Dziś wielu wykonawców poświęca w swoich tekstach sporo uwagi problemowi emigracji. Czy to jest może coś, co i ciebie w jakiś sposób dotknęło?
- Napisałem jeden kawałek na temat emigracji, ale go ostatecznie wyrzuciłem z płyty, bo wydawał mi się zbyt banalny. Mnóstwo moich znajomych i kolegów wyjechało za granicę, dzięki czemu mam okazję grać coraz więcej koncertów na Wyspach.
Powiedziałeś kiedyś, że nie powierzyłbyś pieniędzy politykowi. Podobno ostatnio w polityce pieniądze zaczęły się jednak mnożyć...
- Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Nie powierzyłbym pieniędzy nikomu obcemu. O ile mi wiadomo, pieniądze nie biorą się z niczego. Te pieniądze, które pojawiły się u polityków, są naszymi pieniędzmi, które im oddaliśmy, m.in. płacąc podatki.
Czego możemy się spodziewać po waszych koncertach na Wyspach? Przygotowaliście jakieś niespodzianki?
- Specjalnie na Dzień Kobiet zjemy viagrę i zagramy koncert w spodniach z dresu.
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: polski hip-hop, Abra dAb, polski rap, "Emisja Spalin"