Wreszcie mamy u nas "drugą Japonię". W Warszawie odbyły się właśnie niezwykle widowiskowe Mistrzostwa Europy K-1.
Tylko jedna impreza pozwala przekonać się, który ze stylów walki jest najlepszy: judo, karate, boks, kickboxing, boks tajski, aikido, jiu-jitsu czy kung-fu? Mowa o K-1 MAX EUROPE 2008 GP, które pod oficjalnymi auspicjami Japończyków, odbyły się właśnie po raz pierwszy w Polsce.
Goniąc resztę świata
6 kwietnia Hala Towaru zgromadziła 4 tys. miłośników najrozmaitszych sportów walki. Litewski promotor - Donatas Simaintis, podjął spore ryzyko, wykładając pieniądze na pierwszą tego typu imprezę w Polsce, ale ryzyko to opłaciło mu się z nawiązką. Zgromadzeni na Towarze kibice byli pod wrażeniem światowego poziomu, na jakim cała impreza została zorganizowana. Narzekali tylko na brak filmowania kamerą, które pozwoliłoby zobaczyć zmagania zawodników "na zbliżeniu". Na świecie zawody K-1 mają już ugruntowaną pozycję. Imprezy tego typu mogą z powodzeniem konkurować z tak popularnymi dyscyplinami sportowymi jak piłka nożna czy koszykówka i transmitowane są przez liczne stacje telewizyjne. Ponadto mają również tę zaletę, że podnoszą wizerunek dyscyplin walki i zachęcają do ich uprawiania. W Polsce do takiego stanu rzeczy jest jeszcze bardzo daleko.
Ośmiu wspaniałych
Okazuje się, że najważniejszym elementem bezprecedensowego sukcesu K-1 jest nieprzewidywalność tej dyscypliny. Zdarza się niejednokrotnie, że zawodnik znacznie przewyższający przeciwnika pod względem fizycznym, zostaje nagle znokautowany jednym ciosem lub kopnięciem. Mówi się, że w tej rywalizacji czas, technika i szybkość walczącego, mają często większe znaczenie niż jego siła czy wielkość. W Warszawie do walki stanęło ośmiu najbardziej utytułowanych zawodników europejskich (w tym dwóch Polaków). O tym, jak niezwykłe było to widowisko świadczyć może fakt, że aż 80% walk zakończyło się nokautem. W przypadku K-1 tak jest zresztą prawie zawsze.
W finale zmierzyli się ze sobą Polak - Michał Głogowski i Ukrainiec - Petr Nakonechnij. Pochodzący z Siedlec Głogowski, mimo młodego wieku (24 lata), jest już zawodnikiem bardzo utytułowanym (jest m.in. dziesięciokrotnym Mistrzem Polski w kickboxingu). Jednak w finałowej walce ulec musiał Ukraińcowi, który wygrał na punkty. To Nakonechnij będzie więc walczył w Japonii o tytuł Mistrza Świata.
Najważniejszym atutem K-1 jest nieprzewidywalność. Zwykle aż 80% walk kończy się nokautem!
Jacek Papis
j.papis@laif.co.uk
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: K-1, nokaut, kickboxing, Michał Głogowski, Petr Nakonechnij, Donatas Simaintis, judo, karate, boks, kickboxing, boks tajski, aikido, jiu-jitsu, kung-fu