Zdarza się, że ciało zaginionego w górach alpinisty odnajduje się dopiero po wielu, wielu latach. W ubiegłym roku głośna była sprawa szkieletu, odnalezionego przez grupę alpinistów na znajdującym się przeszło 2500 m n.p.m. włosko-francuskim lodowcu Tre La Tete. Konopna lina i zachowane fragmenty stroju wskazywały, że ciało pochodzić musi z połowy ubiegłego stulecia.
Zdarza się, że ciało zaginionego w górach alpinisty odnajduje się dopiero po wielu, wielu latach. W ubiegłym roku głośna była sprawa szkieletu, odnalezionego przez grupę alpinistów na znajdującym się przeszło 2500 m n.p.m. włosko-francuskim lodowcu Tre La Tete. Konopna lina i zachowane fragmenty stroju wskazywały, że ciało pochodzić musi z połowy ubiegłego stulecia.
Pechowe rodzeństwo
Rozwikłania nietypowej zagadki podjął się porucznik tamtejszej górskiej żandarmerii. Pierwsze, co zrobił, to odwołał się do pamięci najstarszych ludzi zamieszkujących okoliczne wioski. Okazało się, że niektórzy z nich pamiętają o zakończonej niepowodzeniem wyprawie trojga rodzeństwa, która miała miejsce w połowie lat pięćdziesiątych. Dwaj bracia i siostra, asekurowani linami, wybrali się na zdobycie najwyższego szczytu Europy - Mont Blanc. W wyniku wypadku, o którego przyczynach nie potrafimy dziś nic powiedzieć, odpadli od pionowej skały i ściągnęli w dół siebie nawzajem. Ciała dwojga z nich odnaleziono, jednak ślad po jednym z braci zaginął. Całe zdarzenie opisuje notatka, zamieszczona na łamach miejscowej gazety "Dauphine Libere" w numerze z 1954 roku. Jednakże w ostatecznym rozwikłaniu zagadki pomogła współczesna medycyna. Porównano DNA tragicznie zmarłej alpinistki i odnalezionego po latach mężczyzny. Okazały się one identyczne. Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że ciało należy do trzeciego z braci. W ten sposób tajemnica sprzed pół wieku znalazła wkońcu swoje rozwiązanie.
Człowiek lodu
Kiedy w 1991 roku Helmut Simion i jego żona Erika wybrali się na wysokogórską wspinaczkę, nie przypuszczali zapewne, jak sensacyjnie zakończy się ich wyprawa. Na wysokości około 3120 m n.p.m. natknęli się w niewielkim wąwozie górskim na wystające spod lodu zwłoki. Myśleli najpierw, że jest to ciało jakiegoś pechowego turysty. W oznaczone miejsce wrócili po dziesięciu dniach w towarzystwie specjalnej ekipy, która wydobyła ciało i przeniosła do Instytutu Medycyny Sądowej w Innsbrucku.
Wyniki badań zadziwiły wszystkich. Okazało się, że człowiek lodu jest najstarszym znanym alpinistą, a jego ciało pochodzi sprzed 5000 lat! Oznaczało to, że naukowcy mają do czynienia z najstarszą i najlepiej zachowaną mumią Europy, która starsza jest nawet od egipskich faraonów. Lodowego człowieka ochrzczono natychmiast z austriacka brzmiącym mianem Ötzi. Przy jego zwłokach odkopano również ekwipunek prehistorycznego alpinisty, w skład którego wchodziła między innymi: miedziana siekierka, łuk, kołczan i krzemienny nóż. Znaleziono też resztki ubrania, które składało się z tuniki, biodrowej przepaski, płaszcza zrobionego z bagiennych roślin, getrów, skórzanego pasa i niedźwiedziej czapki. Wszystko wskazywało na to, że mężczyzna znalazł się w tamtejszych górach w okresie, kiedy nie było tam jeszcze lodowca.
To naprawdę niesamowite, ile szczegółów z przeszłości odtworzyć może współczesna medycyna oraz pokrewne jej dziedziny. Okazało się, że Ötzi miał około czterdziestu lat, 160 cm wzrostu i ważył 45 kilo. Brakowało mu zębów mądrości i 12 żebra. Cierpiał na stwardnienie naczyń i miał wysoki poziom cholesterolu. Niedługo przed śmiercią złamał sobie pięć żeber. Na kolanie i piersi miał tatuaże, a między zębami diastemę. Cierpiał też prawdopodobnie na reumatyzm i osteoporozę. Zginął między 3352 a 3108 rokiem p.n.e. czyli w epoce miedzi. Ale kim był i co tam robił? - na te pytania nie znaleziono natychmiastowej odpowiedzi.
Rekonstrukcja wydarzeń
Początkowo uważano, że zbłądził, niespodziewanie zmieniła się pogoda i pokonał go mróz. Jednak mężczyzna był ciepło ubrany i doskonale przygotowany na wędrówkę w niskich temperaturach. Po paru latach badań dokonano jednak kolejnego sensacyjnego odkrycia. W ramieniu Ötziego znaleziono krzemienny grot strzały, który tkwił głęboko między łopatką a żebrami. A zatem - stwierdzili naukowcy - ktoś musiał pomóc człowiekowi lodu przenieść się na tamten świat.
Tajemnica człowieka sprzed 5000 lat okazała się prawdziwą zagadką kryminalną, godną Sherlocka Holmesa. Na podstawie badania pyłków roślin wykazano, że do morderstwa dojść musiało późną wiosną lub na początku lata. Odrzucono hipotezę, że mężczyzna był pasterzem. Pojawiły się jednak kolejne, że był szamanem, handlarzem krzemienia, uciekinierem albo wojownikiem. We wrześniu 2000 roku Ötzi na krótko przestał być "człowiekiem lodu". Jego ciało zostało po raz pierwszy rozmrożone, by umożliwić pobranie wycinków jelit i skóry, a także przeanalizowanie śladów krwi obecnych na jego ciele. Tam spodziewano się znaleźć ślady DNA. I tu kolejna sensacja - okazało się, że zachowane fragmenty DNA należały do czterech osób, a nie do jednej! A zatem napastników najprawdopodobniej było trzech!
Kolejne badania pozwoliły odtworzyć precyzyjnie nie tylko szczegóły życia ówczesnych ludzi, lecz także dramatyczną historię ostatnich chwil odnalezionego prehistorycznego alpinisty.
Pochodził z jednej z dolin południowego Tyrolu. Nie był typem wędrowca, większą część czasu spędzał w rodzinnych stronach. Pracował przy wytopie miedzi. W góry chodził zapewne polować. Wyruszył w drogę najprawdopodobniej w towarzystwie innego myśliwego.
Było już dobrze po południu, gdy stanęli wreszcie na przełęczy Alp. I wtedy, znienacka, zostali zaatakowani przez co najmniej trzech napastników.
Mimo zaskoczenia, Ötzi bronił się skutecznie - jednego napastnika zabił z łuku, a drugiego ranił. Z trzecim walczył wręcz. Ötzi dobył noża, ale wtedy niespodziewana strzała wbiła się w jego plecy. Być może sam wydobył ją z ciała. Wiedział jednak, że jest śmiertelnie ranny. Ułożył się na śniegu lub w mchu, obok położył swój toporek, ale nóż na wszelki wypadek ciągle trzymał w zaciśniętej dłoni. Zmarł, kiedy zapadał zmierzch. (Jacek Papis)
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: Helmut Simion i jego żona Erika, Ötzi, najstarsza i najlepiej zachowana mumia Europy, mumia starsza od egipskich faraonów, Lodowy człowiek