Świat obiegły sensacyjne zdjęcia bardzo szczególnego plemienia żyjącego w brazylijskiej dżungli. Szczególnego, bo jego istnienie właśnie odkryto. Szczególnego tym bardziej, że z kolei jego członkowie istnienia nas, ludzi innych niż ich bliscy lub dalsi krewni, nadal jeszcze nie odkryli.
Jedno ze stu ostatnich żyjących w absolutnej izolacji od cywilizacji plemion powitało awionetkę, która krążyła nad ich szałasami, żeby zrobić im zdjęcia, z włóczniami i łukami. Możemy sobie wyobrazić, że byli jakby nieco zaskoczeni tą niespodziewaną wizytą. Co sobie myśleli, że widzą? Wielkiego warczącego latającego potwora, smoka? Bo że UFO, to chyba nie. Żeby sobie wyobrazić obcą cywilizację nadciągającą w kosmicznym krążowniku jak w "Dniu niepodległości", trzeba najpierw wiedzieć, że latać może cokolwiek oprócz ptaków i smoków, że w ogóle istnieje kosmos i jakiś inny niż okoliczne mokradła świat. Tu nasuwa się refleksja nad nami samymi, desperacko szukającymi poza ziemią jakichkolwiek form życia, o obcych cywilizacjach już nawet nie wspominając. Po pierwsze - czemu szukamy ich poza ziemią, skoro, jak pokazuje to odkrycie, i na jej powierzchni można odnaleźć "obcych" i cokolwiek by nie powiedzieć - inteligentnych. A co pod ziemią? Co w najgłębszych oceanicznych toniach? Czy wreszcie w ogóle bylibyśmy w stanie zidentyfikować formy bytu odbiegające formą od czegokolwiek, co do tej pory poznaliśmy, choćby usiadły nam na sofce w saloniku i popijały naszą earl grey.
Inna kwestia to westchnienia, jakie dobyły się z ust wielu oglądających na swoich plazmach przekazane satelitarnym sygnałem obrazy z tej amazońskiej puszczy: ach, jacy oni dziewiczy, niewinni, żyją sobie beztrosko w tym swoim lesie, jak w jakimś mitycznym raju, z dala od wojen, zamachów terrorystycznych, krachów giełdowych, gospodarczych stagnacji, hipotecznych kredytów, odwołanych lotów i zatłoczonego metra. Chciałoby się tak. Chciało? Czy aby nasze wyobrażenia o życiu w stanie dzikości nie są zbyt sielskie? Każda ciąża to śmiertelne niebezpieczeństwo dla kobiety, co trzeci noworodek umiera zaraz po urodzeniu. Z całego potomstwa świnkę, grypę, a nawet przeziębienie przeżyje osiągając wiek podrosły może połowa. A co z malarią, tyfusem i innymi? Co z krążącymi wszędzie dookoła drapieżnikami. Każdy dzień to walka o życie w sensie dosłownym, to również stawianie czoła wielkiemu, niezrozumiałemu i przerażającemu światu pełnemu demonów, klątw i gniewnych bóstw. Stawiania czoła samemu, bo w całym lesie nie ma nikogo, kto mógłby nam pomóc.
Jednak na razie nie będzie konkwisty ani misjonarzy. Jakikolwiek kontakt z nami mógłby uśmiercić tych ludzi - nieznaną ich organizmom bakterią, szokiem psychicznym, zrujnowaniem ich systemu wartości i wyobrażeń. Ale, ale! Czy z podobną troską jakieś inteligentne byty nie trzymają tak samo w błogiej nieświadomości nas, ludzkość, w naszym ziemskim rezerwacie.
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.