Zbigniew Całbecki – pseudonim artystyczny Ziggy Dust – to objawienie ostatnich dni. 47-latek dbający o czystość okolicy Chiswick High Road, daje taneczne show, którego nie powstydziłby się sam Michael Jackson.
Zbigniew Całbecki vel Ziggy Dust: Galeria zdjęć>>
Zbigniew Całbecki vel Ziggy Dust: Tańczący ze śmieciami>>
Sława i autografy
Ziggy żywo gestykuluje, dużo mówi. Bardzo ciężko jest z nim jednak zamienić choćby dwa zdania tak, aby ktoś nam nie przeszkodził: - Ziggy, nie tańczysz dzisiaj? Jak się masz, Ziggy? – słychać zewsząd, tak jak i słychać klaksony przejeżdżających samochodów czy dzwonki rowerów. Polak tylko się uśmiecha radośnie i odmachuje zagadującym go przechodniom.
Pracuje w tej okolicy już ponad trzy lata i, jak mówią wielbiciele jego tanecznego talentu, „jest najbardziej rozpoznawalną osobą na całym Chiswick!”. Ale widać, że Ziggy jest już zmęczony. Od kilku dni nawet nie chce mu się tańczyć. Ciągle ktoś przychodzi robić zdjęcia czy prosić o wywiad. - Dwa razy nawet zdarzyło mi się rozdawać autografy! To podpisałem się "Ziggy Dust" – uśmiecha się z niedowierzaniem.
„Muzykę mam we krwi”
W Polsce Ziggy był DJ’em, więc z muzyką zawsze miał wiele wspólnego. Nigdy za to nie uczył się tańca, a słynne już kroki są jego autorstwa. Najbardziej lubi tańczyć do jazzowych kawałków, m.in. Jamesa Browna, Amy Winehouse czy Duffy. Do kawałka tej ostatniej, „Mercy”, potrafi wyginać się nawet cały dzień. - Zdarzało mi się brać go na „Repeat”. I tak wtedy szedł nawet po 50 razy. To fantastyczna muzyka! – zachwyca się Ziggy. Uprzyjemniać sobie pracę w ten sposób zaczął około dwa lata temu.
- Wcześniej tylko się wygłupiałem z kolegami – twierdzi Polak. Zauważony został jednak dopiero kilka miesięcy temu, kiedy tańczącego Ziggy’ego ktoś nakręcił z ukrycia telefonem komórkowym. Były to dwie dziewczyny, które siedząc w kawiarni, były świadkami popisów Ziggy’ego z miotłą. Króciutki filmik został następnie umieszczony w sieci. Do dziś ma on już blisko 300 tysięcy odsłon na You Tube, a liczba ta ciągle rośnie.
Zatańczy i zaśpiewa
- Ziggy to niesamowita postać. Przemiły facet i jestem szczęśliwy, że mu się układa. Życzymy mu wszystkiego najlepszego! – wyznaje szef polskiego tancerza, Marcus Harrison. - Nie chciałbym tylko, aby wpływało to na jego pracę. On ma ciągle te same obowiązki do wykonania i gdyby udzielał wywiadów zamiast pracować, byłoby to nie w porządku w stosunku do innych pracowników – dodaje już poważniej.
A co sam Ziggy myśli o całym zamieszaniu wokół jego osoby? - To absolutnie niesamowite! Myślałem, że co najwyżej będę jakimś takim lokalnym ekscentrykiem. Ale okazało się, że mój taniec ma dużo szerszy zakres. Szkoda tylko, że Brytyjczycy odbierają mnie dużo lepiej niż Polacy – kręci głową.
Czy myśli, że dalej będzie sprzątał ulice? - Czemu nie? Choć teraz strasznie ciężko jest z tym sprzątaniem, bo ciągle ktoś mnie zaczepia. Póki co, dostałem jednak pewną propozycję. Dwie dziewczyny kręcą teledysk i chcą, żebym w nim wystąpił. Będę tam też śpiewał. Także zobaczymy… – uśmiecha się.
Joanna Berendt
j.berendt@laif.co.uk
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony laif.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Portalu Laif. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@laif.co.uk.
Tagi: Ziggy Dust, Zbigniew Całbecki, sprzątacz, taniec, Michael Jackson, Chiswick