Czyli jak dbać o zdrowie swojego serca.
Poprzedni wpis:
W kupie siła >>
Gdy raczyłem się o ósmej wieczorem swoją dwudziestą tego dnia kawą, wpadłem na trop jednego z największy szalbierstw w historii medycyny. Otóż ten mój ulubiony napar, który uwielbiam bardziej jako łakoć niż stymulant, oskarża się o powodowanie nadciśnienia, chorób serca i zawałów. Nie wiem, być może moja kawa – koniecznie rozpuszczalna „gold” z dziesięcioma tabletkami słodzika i czterema łyżeczkami śmietanki w proszku (nienawidzę mleka!) na filiżankę – jest inna od tej, którą piją zwykli ludzie, ale ja żadnych złych objawów u siebie nie zauważam. Z czego płynąłby jedynie taki wniosek, że jeżeli ci inni, którym kawa szkodzi, piją ją inaczej niż ja, powinni się natychmiast przestawić na mój sposób.
Jakaż z tej naszej biednej kawy używka, kiedy miałem do czynienia z Włochami, którzy już po północy walili sobie z maluteńkiej filiżaneczki potrójne espresso i na pytanie „to dzisiaj chłopaki idziecie w zug?” odpowiadali, że właśnie wybierają się do łóżka, bo już późno. Mówili prawdę, bo pół godziny później słyszałem ich za ściana chrapiących, kiedy ja z niewiadomego powodu wciąż nie mogłem zasnąć mimo obalenia litrowego wazonu z herbatką z melisy. Swoją drogą zdarzyło mi się dla kontrastu zasnąć z twarzą w tacy amfetaminy. Nie obwiniałbym jednak producenta – po prostu przedmiot, do którego wkuwałem, był wyjątkowo nudny.
No bo tak po mojemu, to jak cokolwiek, co stymuluje pracę serca, może stać się przyczyną jego zawału? Przecież jeżeli chcemy wzmocnić mięśnie – idziemy na siłownie je nadwyrężyć. Analogicznie serce, też mięsień przecież, wzmacnia się, im mocniej musi walić. Idąc dalej per ta anlogiam, należy wysnuć wniosek, że wszelkie stymulanty należy dla wzmocnienia serca, owszem, brać. Pamiętać należy jedynie, aby zaczynać od dawek mniejszych i potem dopiero systematycznie je zwiększać. Poprzez te ćwiczenia dochodzi się do formy, której pozazdrościć mogą nawet mistrzowie jogi – kiedy zasypia się nawet po potrójnym espresso czy po gramie polskiej czystej.
Spencer
© Fortis Media Limited 2004-2012
Fortis Media (UK) Ltd nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane na blogach. Poglądy prezentowane na blogach są prywatnymi opiniami autorów.
Tagi: Krecha na dobranoc, Blog Spencera, espresso, amfetamina, serce