Okazało się, że natura nie pozbawiła mnie tego najniepotrzebniejszego z organów.
Poprzedni wpis: Specjalnie dla panów! >>
Zaniepokoił mnie ten crash na rynku. Toż to totalna zapaść… Co prawda nie pracuję w City, ale to nie oznacza wcale, że nie polecę. Crash w City może tego wcale nie oznaczać, ale znaki na niebie i ziemi mówią, że chyba mój koniec się zbliża. Nadchodzi czas Apokalipsy. Czuję to w trzewiach. Czuję to w kościach. Czuję to nawet w macicy!
Choć w jej istnienie w moim przypadku wcale nie wierzyłam. A przynajmniej o jej istnieniu zapominam co jakiś czas, bo wydaje mi się organem co najmniej tak niepotrzebnym jak wyrostek robaczkowy. Tymczasem ostatnio czuję skurcze i nieprzyjemne mrowienie w tejże macicy. Coś musi być na rzeczy. Nie wyobrażam sobie, dlaczego ktoś mógłby mnie z mojej firmy wyjebać, ale może to znak, że ja sama powinnam odejść i rozwinąć anielskie skrzydła swoje gdzieś indziej?
Jeżeli nie odezwę się przez jakiś czas, szukajcie mnie kochane chujki i suczki na złocistych plażach na Goa, rajskim atolu Malediwów czy absolutnie boskim Barbadosie, gdzie po piaskach pląsają półnadzy bogowie… Hasta la vista – albo i nie.
PS. Tymczasem oto jesteśmy świadkami historycznego wydarzenia - mój najkrótszy i najłagodniejszy wpis na blogu! Zaprawdę powiadam wam, koniec jest bliski...
© Fortis Media Limited 2004-2012
Fortis Media (UK) Ltd nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane na blogach. Poglądy prezentowane na blogach są prywatnymi opiniami autorów.
Tagi: blog o rwaniu, apokalipsa, koniec jest bliski, crash an rynku, wyjebać się