Czyli nowy hit reality TV
Poprzedni wpis:
Raj polarny >>
Od wielu tygodni telewidzowie na całym świecie śledzą losy nowego reality show – kryzysu finansowego. Jest to bardzo zgrabne połączenie wszystkich motywów gwarantujących powodzenie produkcji: są wielkie pieniądze i wielka namiętność (do tych pieniędzy właśnie), jest krew (giełdowe rekiny rzucają się z dachów), nie mogło też zabraknąć ostrego seksu (zwolnione z banków sekretarki dorabiają do zasiłku dla bezrobotnych w klubach go-go i ekskluzywnych burdelach.
Jak w przypadku każdego reality show widzom tylko wydaje się, że obserwują spontaniczny i nieprzewidziany rozwój wypadków. Gdy tymczasem za kulisami zastępy specjalistów tak majstrują przy scenariuszu, żeby widownię jak najbardziej otumanić i napchać producentowi kabzę.
Oto bowiem doszło do tego, że jako globalną tragedię obserwujemy rozgrywki kilku panów we frakach, którzy założyli się o to, komu najbardziej uda się położyć kursy danych akcji. Taka sobie pokerowa licytacja z tą modyfikacją wszakże, że nikt nie przegrywa, bo ten kto przelicytuje kasę i tak dostanie z powrotem. Właściwie nigdy jej nie straci. Oto bowiem sponsor reality show – państwo, zaoferowało gwiazdom rozgrywek następujące zasady: wy obstawiacie, jak wygracie, kasa jest wasza. Jak przegracie – ja płacę (znaczy sponsor).
Co sponsor z tego ma? Ano ma szansę zaprezentowania się jako opatrznościowy mąż stanu, który zasługuje na to, żeby go po wsze czasy hołubić jak Churchilla. Ostatecznie za wszystko i tak zapłacą telewidzowie – w abonamencie. Pozostaje mi się cieszyć, że jestem telepajęczarzem. Zawsze pamiętam, czego nauczała moja mistrzyni baronowa Rotschild: podatki płaci tylko hołota.
Spencer
© Fortis Media Limited 2004-2012
Fortis Media (UK) Ltd nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane na blogach. Poglądy prezentowane na blogach są prywatnymi opiniami autorów.
Tagi: Moda na kryzys, Blog Spencera, kryzys,