O Margo i pierwszych symptomach zaburzeń afektywno-dwubiegunowych.
Poprzedni wpis: Miękki jak ch*j >>
Tak żeby zamknąć temat Margo… Oczywiście dobrze się bawiłam (i wierzę, że ona też), natomiast był to typowy one night stand. Nie mam zamiaru się z nią więcej widzieć. Mimo że było mi dobrze i w ogóle, to seks z kobietą jedynie uświadomił mi, że brakuje mi strasznie chuja. W barze przy jej domu spiłyśmy się nieco bardziej, niż było to zamierzone – ja chyba topiłam smutki, a Margo zapijała zażenowanie moim alkoholicznym zachowaniem.
Już w łóżku koło piątej w pijackim zwidzie sięgnęłam w dół jej brzucha po moją ulubioną zabawkę. Zajęło to moment, zanim Margo dosyć znudzonym głosem zapytała: „Kochanie, czego tam szukasz?”. Dopiero otrzeźwiona jej kobiecym tembrem głosu przypomniałam sobie, kogo właśnie przerżnęłam. „Niczego”, odpowiedziałam zawiedziona, odwracając się na drugi bok.
Po chwili się jednak zorientowałam, że ani nie jestem we własnym łóżku i że wcale nie mam ochoty zostawać u niej do rana. Margo, wiedziona kobiecą intuicją zapytała, czy wszystko jest w porządku. „Tak, oczywiście”, odpowiedziałam tonem, który wskazywał jasno, że jest wręcz przeciwnie. „Wezwać ci taksówkę?”, spytała. A ja stwierdziłam, że nie ma co się oszukiwać. „Tak, poproszę”.
Do taxi wpakowałam się jednak nie najzgrabniej, bo ilość spożytego alkoholu i dosyć wyczerpująca lesbijska seks-sesja nie pozwoliły mi najprościej stawiać nóg. Ten idiota taksówkarz śmiał mi wypomnieć, że ma już dosyć wożenia pijaków. Tu się straszliwie wkurwiłam i zaczęłam wyładowywać na nim całą swoją frustrację. „Kotek, co ty sobie kurwa wyobrażasz?! Że o tej porze jakiś trzeźwy człowiek będzie potrzebował taksówki? Poza tym nie żadne pierdolone pijaki, ale twoi klienci, dzięki którym żyjesz! Nieco szacunku!”, wywrzeszczałam mu.
On tylko spojrzał na mnie swoimi czerwonymi oczkami, które gdyby mogły, to by mnie w tamtym momencie położyły trupem. Nic jednak mi na to nie odpowiedział, bardzo ku mojemu zawodowi, bo miałam ochotę jeszcze go powkurwiać. On chyba jednak postanowił być rozsądniejszy, bo widział, że jestem gotowa mu wpierdolić, jeżeli odezwie się jeszcze słowem.
Ogarnął mnie więc szał. Nie mogłam wręcz usiedzieć na miejscu, bo mną trzęsło. Powietrze aż wirowało do mojej wściekłości. W domu pozbyłam się połowy zastawy, bo talerze latały po ścianach. Chyba wybiorę się na terapię, by nauczyć się, jak radzić sobie agresją. Co się stało, że zazwyczaj totalnie opanowana, nagle coś mnie trafia i jestem gotowa rozpierdolić wszystko dookoła?
Nawet teraz siedzę w robocie i módlcie się, żeby nikt do mnie nie podszedł, bo inaczej jutro będziecie czytać w prasie, że jakaś sfrustrowana suka zajebała jakiegoś chuja spinaczem… albo rozjebała mu głowę o biurko… albo go oskalpowała tulipanem z butelki wody marki Perrier… albo zadusiła go własnym chujem, który wepchnęła mu w gardło, uprzednio odcinając go nożykiem do papieru.
Z drugiej jednak strony mam nadzieję, że ktoś tu podejdzie i będę mogła go zajebać, bo inaczej chyba mnie rozniesie. Albo po prostu wieczorem coś wyrwę na szybko, by rozładować napięcie…
© Fortis Media Limited 2004-2012
Fortis Media (UK) Ltd nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane na blogach. Poglądy prezentowane na blogach są prywatnymi opiniami autorów.
Tagi: blog o rwaniu, Margo, frustracja seksualna, zaburzenia afektywno-dwubiegunowe, lesbijska seks-sesja, wkurw