Czyli o czym fantazjuje współczesna suka.
Poprzedni wpis: Nic chciałabym robić >>
Chujowego nastroju ciąg dalszy. A to przecież niby dzisiaj mam się spotkać z Margo, więc powinnam skakać do góry z podniecenia. Tymczasem nawet to mnie nie rusza. Muszę chyba przechodzić jakiś kryzys egzystencjalny. Albo jesienną depresję. Albo PMS. Albo po prostu siada mi układ nerwowy, kiedy słyszę za sobą ciągle ten wkurwiający świergot. Super Suka pracuje już u nas tydzień. Na szczęście siedzi daleko ode mnie – na nieszczęście nie na tyle daleko, bym jej nie słyszała.
Okazało się do tego, że większość w biurze to jednak nie niewrażliwe patałachy. Wygląda na to, że nie tylko ja obmyślam, jak niezauważenie wypierdolić ją z okna albo zepchnąć ze schodów. W głowie zaczęły mi się rodzić najokrutniejsze i najbardziej fascynujące pomysły jak najboleśniej pozbawić ją życia. W przerwie na lunch weszłam na stronę, na której opisywane są najstraszliwsze tortury stosowane przez inkwizycję czy SS.
Zastanawiałam się momentami, czy na przykład nie chwycić jej za te sklejone kudły i nie oskalpować. Do tej pory uśmiech nie chce mi zejść z twarzy, jak sobie wyobrażam, jak ktoś nabija ją na pal i wciska jej go w pizdę tak głęboko, aż ten wychodzi jej głową. Albo fantazjowałam też o niej na łożu Madejowym, czyli innymi słowy na łożu sprawiedliwości, na którym ktoś wyciągnąłby jej te krótkie organellowe kończyny dolne. Mogłabym też ją wychłostać takim korbaczem.
Wyjątkowo spodobała mi się tortura mankurtyzacji – delikwentce ogoliłabym na zero łeb, wcisnęłabym na niego ściśle przylegający do głowy czepek wykonany z wielbłądziej wilgotnej skóry. Następnie zakułabym ją w dyby – tak aby ani nie mogła go zdjąć rękami ani nawet ocierać się głową o ziemię. Potem wypierdoliłabym ją na jakiś czas na pustynię. W żarzącym słońcu czepek by się kurczył, uciskając jej mózg aż doprowadziłby albo do nieodwracalnych zmian w jej niby-móżdżku albo do śmierci.
Ponieważ nie życzę jej aż tak źle, mam nadzieję, że by to przeżyła… Dobra, kogo ja próbuję nabrać. Ponieważ życzę jej jak najgorzej, mam nadzieję, że suka by to przeżyła i wtedy… Osoba, która wychodziła z tego żywa stawała się totalnie bezwolna, niewolnikiem posłusznie wykonującym polecenia swojego pana. Ona oczywiście wykonywałaby moje polecenia. Stąd kazałabym jej na przykład wykonać na sobie zabieg rhinokopii – czyli odcięcia sobie nosa. Wierzcie mi, nos ma tak fatalny, że nawet z odciętym wyglądałaby lepiej niż teraz.
Ponieważ, wcale nie dążę do tego, by ją upiększyć, następnie bym ją wsadziła do żelaznej dziewicy, tak żeby trochę ją podziurawiło. Odcisnęłabym jej też na czole rozpalone do czerwoności pieczęci, tak aby ślicznie jej tam wypaliło na przykład „Stupid Slut” (albo w skrócie SS). Oprócz tego ktoś jeszcze mógłby ją potraktować specjalnym biczykiem, flagrum. Ma się on składać z trzech różnej długości rzemyków. Na końcu każdego z nich umocowane są metalowe haczyki, które uderzając o ciało wyrywałyby suce cząsteczki ciała… To byłoby zabawne.
Na koniec… nie mogę się zdecydować. Można by ją obedrzeć ze skóry, polewając wpierw gorącą wodą, a następnie nożem zedrzeć z niej skórę – od nóg aż po głowę. Z drugiej strony można by ją zmiażdżyć. Codziennie dokładać jej ciężkie kamienie czy betonowe płyty na klatkę piersiową. Tak mogłaby umierać kilka dni, aż ciężar na nią nałożony w końcu zmiażdżyłby jej płuca.
Tak sobie zatem siedzę i tak oto fantazjuję i od razu lżej mi się robi na sercu, błogi uśmiech wypływa mi na twarz. Teraz tak nastrojona mogę iść na randkę. Ciao!
© Fortis Media Limited 2004-2012
Fortis Media (UK) Ltd nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane na blogach. Poglądy prezentowane na blogach są prywatnymi opiniami autorów.
Tagi: blog o rwaniu, tortury, Super Suka, Margo, oskalpować, rhinokopia, łoże sprawiedliwości, żelazna dziewica, miażdżenie, SS, Stupid Slut, inkwizycja